Diana z Palucha - 296/09 (nr 2955/06)
22 lutego 2009 r.
Agnieszka adoptowała Diankę. Niestety na życie było już za późno...
Jej stan był beznadziejny a do tego jeszcze doszedł skręt żołądka...
Odeszła 1 marca 2009 r.
Agnieszka napisała: Najsmutniejsze jest to ze miala juz dom, ale wiesz nie umierała sama w klatce , bylysmy z nią bez przerwy, i wiesz przez te kilka dni była naprawde szczesliwa. Ona juz nie miala siły walczyc, była naprawde schorowanym psem.... Ja cały czas nie moge sobie darowac ,ze nie zabralam jej wczesniej, ale nie wiedziam..."My też uwierzyłyśmy zapewnieniom pracowników, że jest pod dobrą opieką lekarzy...
Po tych tragicznych wydarzeniach Agnieszka napisała list do Pani Dyrektor i Pani Prezydent Warszawy:
![]()
******************************************************************************
28 stycznia 2009 r.Diana z powrotem przybywa na Paluch. Otrzymuje numer 296/09.
Trafia do kwarantanny, pawilonu X - w strasznym stanie.
![]()
Ponieważ jej stan był opłakany, zgłosiłyśmy ją do lekarza. Pracownik biura adopcji zaprowadził ją do szpitala.
Za tydzień znalazłyśmy ją znowu leżącą na betonie w pawilonie X... zapewniono nas, że była leczona...
Zimny, mokry beton i szambo na wybiegu w pawilonie na pewno nie pomagały w terapii...****************************************************************************
22 stycznia 2007 r.
Dobry wieczór!
Dostałam dzis radosną informację sms'em od nowego właściciela Dianki. Pan Krzysztof napisał mi, że Diana czuje się wspaniale. Odżyła i apetyt jej dopisuje. A ja i mój mąż, przez ten weekend chodziliśmy jak struci, bo tak jakoś pusto sie zrobiło w naszym domu. Nasza Psota też przezyła to, ze Diana "wyprowadziła się". Przez dwa dni, bała sie wychodzić z domu, a na spacerach trzymała sie cały czas blisko nas... chyba w obawie, zebysmy i jej komuś nie oddali ;) Jak zwykle zaskakujące jest to dla mnie, ze tak szybko można sie przyzwyczaic do takiego zwierzaka.
Do listu dołączam dwa króciutkie filmiki, które nakręciłam tydzień temu, będąc na spacerze z Dianką i Psotką. Na nich widać, jak bardzo Diana sie zmieniła po wyjściu ze schroniska.
Pozdrawiam serdecznie
R. Z.23 GRUDNIA 2006 ROKU, PO AUDYCJI TELEWIZYJNEJ W NOWEJ TELEWIZJI EKOTV, DIANA ZOSTAŁA ADOPTOWANA.
Dziękujemy i życzymy wszystkiego najlepszego!!!
********************************************************************
27 grudnia 2006 r. otrzymałam taką informację:
"Jeszcze raz bardzo chciałabym Pani podziękować za udział w nagraniu w naszej telewizji. Tym bardziej sie cieszę, że nasze spotkanie w studiu przyczyniło sie do tego, że Dianka znalazła właściciela, naprawde dobrego i czułego właściciela. Dziś, gdy po Świetach przyszłam do pracy, widziałam dużo radosci w oczach tej suni. Wesoło bawiła sie z moją Psotą, tylko trochę o
jedzenie się posprzeczały."A tak było:
Diana miała właściciela. Jej ukochany pan pewnego dnia po 4 wspólnie spędzonych latach przyprowadził ją do schroniska aby pozostawić z powodu wyjazdu. Schronisko odmówiło przyjęcia. Diana została przywiązana do drzewa i pozostawiona z książeczką zdrowia. Pan zadzwonił do mnie i opowiedział tę historię. Mówił, że Diana jest wspaniałym, łagodnym psem a dotychczasowe życie spędziła "na kanapie".
Dla tego pana to jest oczywiste, że jego życie, jego sprawy są najważniejsze. Dla Diany to prawdziwa tragedia. Ona była mu wierna i kochała go całym swoim psim serduszkiem. Nie zasłużyła sobie na takie rozstanie. Nie rozumie dlaczego jej ukochany pan postąpił tak okrutnie i porzucił ją w taki sposób. My też nie możemy tego zrozumieć i wierzymy, że każda zbrodnia gdzieś kiedyś znajdzie swoją sprawiedliwość.
![]()
![]()
![]()
