29 sierpnia 2007 r.

Dziękujemy za wiadomości. Życzymy wszystkiego najleszego!

Witam Pani Elu,
ponad rok temu a dokładnie 24 czerwca 2006 adoptowaliśmy prześliczną suczkę. Całemu temu zdarzeniu towarzyszyło pewne zamieszanie, które być może Pani pamięta... Wybraliśmy ze zdjęć zamieszczonych w Internecie pieska, któremu nie był przypisany żaden numerek. Mimo tego pani Dyrektor widziała, o którego zwierzaczka chodzi. Życie jednak lubi płatać figle i jak się okazało, pani Dyrektor myślała o innym piesku a my o innym (ten "nasz" został odebrany przez właściciela). Całą sytuację utrudniał fakt, że mieszkamy w Krakowie a sprawę załatwialiśmy telefonicznie. Pieska mieliśmy odebrać wyjeżdżając na długi weekend, ale rozchorował się i przebywał w szpitalu. Drugim podejściem miał powrót z weekendu ale wówczas okazało się podczas rozmowy telefonicznej, że myślimy o różnych pieskach... i tak dalej i tak dalej. Najważniejsze jednak, że ostatecznie dzięki pomocy Pani oraz uprzejmości pani Dyrektor, która "przytrzymała" dla nas pieska (de facto tego, o którym właśnie pani Dyrektor cały czas myślała) by umożliwić nam odebranie go w weekend cała sprawa zakończyła się pozytywnie dla wszystkich zainteresowanych stron :) ARI (tak nazwaliśmy psinę) jest teraz z nami i ma się bardzo dobrze, tym bardziej, że ta przepiękna, nadzwyczaj towarzyska, uwielbiająca zabawę, bardzo wesoła a czasami wręcz szalona suczka jest nie tylko naszą ulubienicą ale także naszej rodziny i znajomych :)
Pozdrawiam
Dorota
P.S. A ja osobiście mam na jej punkcie bzika ;)