DOG DE BORDEAUX NA PALUCHU
Odszedł w poniedziałek 3 sierpnia 2007 r. po 10 miesiącach pobytu w schronisku. Przez ostatnie 2 miesiące był leczony. Wcześniej nie stwierdzono choroby chociaż jego wygląd na to wskazywał. W ostatnich dniach pani Dyrektor chciała mu wynagrodzić krzywdy i przyjęła go do swojego gabinetu. Umarł na jej rękach...
Tego dnia jeszcze wstał, wyszedł na chwilę aby się załatwić a po powrocie podał łapę i zasnął...
Były osoby, które chciały dać mu dom na dożycie aby umarł w prawdziwym domu ale schronisko nie zgodziło się...
Miał numer 3392/06.
zdjęcie z przyjęcia
