Kazik z
Palucha - nr 640/07
nie doczekał...
21 marca 2009 r.
Oto zdjęcia Kaziunia na
jego ostatnim spacerze w życiu. Pięc dni póżniej trafił do szpitala.
Spedziłam z nim całe wtorkowe popołudnie, nie umierał sam.
Zawsze marzyłam, że kiedyś trafi do mojego domu, nie udało się, ale zawsze
pozostanie w moim sercu.
Schronisko już nigdy nie będzie takie samo, bez mojej słodkiej, "malutkiej",
przesłodkiej mordeczki.
Jego wolontariuszka, Dorota



***********************************************************
Nie jest młodzikiem ale mamy nadzieje, że jego wspaniały, dostojny wygląd, uroda i przyjacielskość sprawią, iż ktoś go pokocha i przyjmie do domu.
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()