Arni/Boni z Palucha - nr 85/07
Życzymy wszystkiego najlepszego dla naszego pupilka i jego przemiłych Pań.
30 czerwca 2008 r.
Właśnie wróciliśmy z tygodniowego pobytu na działce. Nasz Arni był po prostu zachwycony. Przez 24 godziny miał do dyspozycji duże podwórko z zieloną trawką. Wylegiwał się godzinami, na spacery po lesie chodził bez smyczy i mimo naszych początkowych obaw pilnował się. Nawet zaczął się przekonywać do kąpania w wodzie. Chodziliśmy z nim nad rzekę, na początku miał pewne opory, ale później wchodził już do brzucha! Achh! A jak pięknie jeździ samochodem! Od razu się kładzie i widać, że jest przeszczęśliwy. Raz jak otworzyliśmy bagażnik to wskoczył do niego i nie chciał wyjść :) To cudowna psina, a jakże towarzyska! Wszystkie psiaki na wsi próbował sobie zjednoczyć :) Najbardziej zaprzyjaźnił się z nowofunlandką mojej cioci i nawet odstraszał od niej innych amantów :) Dołączam kilka fotek naszego Arniego z wakacji :) Pozdrawiam serdecznie, Agata z rodzinką :)
**********************************************************************
14 marca 2008 r.
Droga Pani Elu,
to niewiarygodne, ale Arnuś jest już u nas pół roku. Dokładnie 14 września 2007
roku przekroczył próg naszego domku. To wspaniały pies. Myślę, że już w pełni
nam zaufał. Prawie na każdym spacerze puszczamy go ze smyczy - jest bardzo
grzeczny i przychodzi na każde zawołanie. Jest przecudowny - naprawdę! A no i
muszę się pochwalić :) przełamał się i już bez problemu jeździ samochodem! Nawet
zaprzyjaźnił się ze swoją 'siostrą cioteczną' - nowofunlandką mojej cioci. To
było dla nas bardzo ważne, gdyż co roku razem wyjeżdżamy na wieś z naszymi
psiakami.
Dołączam kilka fotek szczęśliwego Arniego :)Przy okazji chciałabym życzyć
wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Wielkanocnych! A psiakom z Palucha
cudownych domków, na które zasługują.
Pozdrawiam serdecznie,
Agata



**************************************************************
18 stycznia 2008 r.
Witam Pani Elu,
mam nadzieję, że mnie Pani pamięta. 14 września adoptowałam Arniego. Nawet Pani
nie wie jak się cieszymy, że kolejne rottki znajdują domy. Adopcja Lato była dla
nas czymś niewzykłym. Jednak są na świecie ludzie, którzy potrafią okazać serce
psiakom.U Arniego wszystko w porządku. Już coraz częściej go spuszczamy ze
smyczy. Na każde zawołanie przybiega i jest taki szczęśliwy jak się go chwali.
Ma lekkie problemy z żołądkiem, czasami ma biegunki, ale jestesmy w stałym
kontakcie z weterynarzem i Arni jest pod bardzo dobra opieką:) najbardziej lubi
spanie na kanapie :) jest przy tym taki słodki... Aaa zapomniałam powiedzieć, ze
jest bardzo grzeczny i zostaje sam w domu bez żadnego problemu. Po prostu trafił
się nam los na loterii. Arni to cudowny psiak i wszyscy od razu go pokochali.Na
koniec chciałabym życzyć wielu udanych adopcji!
Pozdrawiam,
Agata
**************************************************************
31 października 2007 r.
Arni w nowym domu. Popatrzy jaki jest szczęśliwy.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
18 września 2007 r.
Witam,
mam ogromną prośbę. Mianowicie, w piątek 14 września zaadopotowałam pieska ze
schroniska na Paluchu. Znalazł się on w galerii o zaadoptowanych rottkach i jest
podpisany jako Boni 85/07. Z tym, że nasz piesek nie nazywa się Boni tylko
Arnold albo Arni. Byłabym wdzięczna gdyby zostało to zmienione. Miał tak na imię
od kiedy trafił do schroniska. Mam jeszcze pytanie, co muszę zrobić, żeby na tej
stronie były aktualne zdjęcia mojego pieska, żeby wszyscy mogli zobaczyć jaki
jest szcześliwy?:)
Pozdrawiam gorąco,
Agata
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Boni przybył do schroniska 7 stycznia 2007 r.

