Sep trafił do schroniska po śmierci właściciela. W styczniu 2005 r pokochano go na nowo....

 TERAZ SEP w domu!!!!!

 

 pierwszy list od SEPA


Sep jak tylko weszliśmy do domu był wesoły, bawił się z nami i cieszył się jak dziecko. Kupiliśmy kolczatkę i porządną skórzaną smycz i nie ma najmniejszego problemu, bo nauczyłam go szybciutko ładnie chodzić przy nodze. We wtorek byliśmy na dzikich polach. Spuściliśmy Sepa, biegaliśmy z piłką, skakaliśmy przez płotki i przez rzeczkę. Spotkaliśmy dużego psa, który biegał luzem i jak zawołaliśmy Sep do nas przyszedł i dał się bez problemu zapiąć.
Codziennie biegam z Sepem po okolicznych polach, nauczyłam go aportować, więc oboje świetnie się bawimy, a On wygląda na najszczęśliwszego psa pod słońcem i wspaniale jest patrzeć na jego radosne oczy i uśmiechnięty pysk. W domu jest spokojniutki, śpi na miękkim fotelu, który sobie upodobał albo na kanapie, ale zawsze schodzi jak siadamy. Dodaje mu do jedzenia(gotuję mu kurczaka z ryżem i warzywkami) oliwy z oliwek i sierść wygląda teraz pięknie, a łupież niemal całkiem zniknął.
Wczoraj byłam z nim u weterynarza, bo ma  biegunki i jutro idziemy na ostatnią serię zastrzyków. Martwiłam się też o jego oczyska, ale dostałam zawiesinkę dla Niego i oczka już są też w porządku.
W weekend jedziemy na 2 dni do domu nad rzekę, więc będzie znów okazja, żeby cały dzień pohasać. Fajnie, że lubi jeździć samochodem, bo często jeździmy na Mazury,  a psy zawsze jeździły wszędzie ze mną. Całą drogę śpi koło mnie na kocyku. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, bo Sep jest najwspanialszym psem na świecie, takim o jakim każdy może marzyć.


 drugi list od SEPA

Sep już ma już stałe miejsce w naszym życiu i w naszych sercach. I nie tylko w naszych. Jest ulubieńcem moich rodziców, którzy dołączyli w ten weekend do wspólnych wypraw na dzikie pola. Mamy już za sobą wszystkie zastrzyki i leczenie oczu. To zupełnie inny pies niż ten którego widziałam na zdjęciach ze schroniska i który pojechał 2 tygodnie temu  z nami do domu.Odżył i nabrał masy, a jego sierść pięknie błyszczy- ciągle zbieramy pochwały za mądrego i pięknego psa - gdziekolwiek się pojawiamy. Po tych 2 tygodniach mogę śmiało stwierdzić, że byliśmy sobie z Sepem pisani. Świetnie się ze sobą czujemy i bawimy. W kontaktach z innymi psiakami i z ludźmi nie mamy żadnych problemów-jedynie na ostatnim wieczornym spacerze jeśli wychodzę z nim sama staje się bardzo czujny-chyba chce być moim obrońcą. W domu nadal głównie śpi-taka juz widać Jego natura, ale na spacerach jest pełen energii i skory do zabaw jak na takiego młodziaka przystało.To najwspanialszy pies na świecie i nie wyobrażam sobie rozkładu dnia w którym nie byłoby Sepa. Codziennie rano włazi do łóżka i rozpycha się, żeby sobie z Nami chociaż trochę pospać. Potem dostajemy porcję całusów i zaczynają się zaczepki o pieszczoty.

Pozdrawiam ciepło i życzę wieeelu udanych adopcji.
Jola & Król Seposław I (tak go nazywam).
 

powrót