|
pierwszy list od
SEPA
Sep jak tylko weszliśmy do domu był wesoły, bawił się z nami i cieszył się
jak dziecko. Kupiliśmy kolczatkę i porządną skórzaną smycz i nie ma
najmniejszego problemu, bo nauczyłam go szybciutko ładnie chodzić przy
nodze. We wtorek byliśmy na dzikich polach. Spuściliśmy Sepa, biegaliśmy z
piłką, skakaliśmy przez płotki i przez rzeczkę. Spotkaliśmy dużego psa,
który biegał luzem i jak zawołaliśmy Sep do nas przyszedł i dał się bez
problemu zapiąć.
Codziennie biegam z Sepem po okolicznych polach, nauczyłam go aportować,
więc oboje świetnie się bawimy, a On wygląda na najszczęśliwszego psa pod
słońcem i wspaniale jest patrzeć na jego radosne oczy i uśmiechnięty pysk. W
domu jest spokojniutki, śpi na miękkim fotelu, który sobie upodobał albo na
kanapie, ale zawsze schodzi jak siadamy. Dodaje mu do jedzenia(gotuję mu
kurczaka z ryżem i warzywkami) oliwy z oliwek i sierść wygląda teraz
pięknie, a łupież niemal całkiem zniknął.
Wczoraj byłam z nim u weterynarza, bo ma biegunki i jutro idziemy na
ostatnią serię zastrzyków. Martwiłam się też o jego oczyska, ale dostałam
zawiesinkę dla Niego i oczka już są też w porządku.
W weekend jedziemy na 2 dni do domu nad rzekę, więc będzie znów okazja, żeby
cały dzień pohasać. Fajnie, że lubi jeździć samochodem, bo często jeździmy
na Mazury, a psy zawsze jeździły wszędzie ze mną. Całą drogę śpi koło
mnie na kocyku. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, bo Sep jest najwspanialszym psem
na świecie, takim o jakim każdy może marzyć.
drugi list od SEPA
Sep już ma już stałe miejsce w naszym
życiu i w naszych sercach. I nie tylko w naszych. Jest ulubieńcem moich
rodziców, którzy dołączyli w ten weekend do wspólnych wypraw na dzikie pola.
Mamy już za sobą wszystkie zastrzyki i leczenie oczu. To zupełnie inny pies
niż ten którego widziałam na zdjęciach ze schroniska i który pojechał 2
tygodnie temu z nami do domu.Odżył i nabrał masy, a jego sierść pięknie
błyszczy- ciągle zbieramy pochwały za mądrego i pięknego psa - gdziekolwiek
się pojawiamy. Po tych 2 tygodniach mogę śmiało stwierdzić, że byliśmy sobie
z Sepem pisani. Świetnie się ze sobą czujemy i bawimy. W kontaktach z innymi
psiakami i z ludźmi nie mamy żadnych problemów-jedynie na ostatnim
wieczornym spacerze jeśli wychodzę z nim sama staje się bardzo czujny-chyba
chce być moim obrońcą. W domu nadal głównie śpi-taka juz widać Jego natura,
ale na spacerach jest pełen energii i skory do zabaw jak na takiego
młodziaka przystało.To najwspanialszy pies na świecie i nie wyobrażam sobie
rozkładu dnia w którym nie byłoby Sepa. Codziennie rano włazi do łóżka i
rozpycha się, żeby sobie z Nami chociaż trochę pospać. Potem dostajemy
porcję całusów i zaczynają się zaczepki o pieszczoty.
Pozdrawiam ciepło i życzę wieeelu udanych
adopcji.
Jola & Król Seposław I (tak go nazywam).
|