|
22/11/2004 pierwszy
dzień po adopcji......
Wczorajszy dzień przeżyliśmy
prawie bez zarzutów....poza faktem, że Sprocket nie umie chodzić po schodach
i musiałam go wnosić na 4 piętro:(...dziś juz mu szło lepiej....pobudka była
o 6 rano na siku....wczoraj ochrzcił nowy dom i obsikał ścianę....ale....to
jest wybaczalne...w końcu dla każdego to nowa sytuacja. Ogólnie jest
grzeczny, w nocy spał jak niemowlę. Teraz też śpi. Kąpiel lubi bo wbrew
zaleceniom wykąpałam go wczoraj bo niestety zapach był okrutny....stał jak
ciele w wannie i ani nie drgnął. Myślę ze się wszyscy polubiliśmy a my na
pewno nie żałujemy ze go adoptowaliśmy mimo tej informacji o padaczce....narazie
nie daje żadnych oznak że cos mu dolega.
25/11/2005
Dziś mieliśmy chrzest
bojowy bo Sprocket dostał ataku padaczki, zgodnie z tym co przeczytałam w
internecie na ten temat nie ruszaliśmy go wcale w trakcie ataku. Trwało to
kilka sekund (może z 10), miał takie typowe objawy: drgawki,wyprężyło mu
kończyny, ślinotok, po czym wstał, otrzepał się a teraz śpi juz 3 godzinę
(wiem że to normalne po ataku). Ogólnie trzeba go doprowadzić do "stanu
używalności". Byliśmy u weterynarza. Ma przewlekłe zapalenie wirusowe skóry,
dostał antybiotyki, które mają mu również pomóc w schorzeniu uszu, bo
weterynarz powiedział, że też nie są w porządku. Powiedział też że w
przedniej łapie miał kiedyż zerwane ścięgno (najprawdopodobniej przecięte)
dlatego trochę dziwnie chodzi i odstaje mu pazur... ale to tylko w ramach
informacji bo z tym juz się nic nie zrobi.... po prostu nie ma to sensu, bo
jemu w życiu nie przeszkadza a operowanie to tylko byłaby kwestia estetyki.
Na spacerach jest grzeczny, chodzę z nim praktycznie co 2 godziny a na
długie spacery 2 razy dziennie. .Niestety jest jedna rzecz która jest trochę
męcząca-sika w domu. Potrafi przyjść ze spaceru i po 5 minutach obsikać
ścianę. Mam nadzieje ze go tego oduczę. Ma bardzo duży apetyt...kg ryżu na 2
dni. Gotuję mu ryż z mięsem i np.marchewką. No i pokazał już swój
charakterek, kiedy jest głodny to tak głośno szczeka ze musze mu
dać przynajmniej troszkę bo grozi to obudzeniem całego bloku. Ma takie
napady np.....o 3 w nocy....to prawie jak posiadanie niemowlaka:). Mam
nadzieje że jego harmonogram dnia z czasem się unormuje bo teraz ma straszny
chaos i ja też przy okazji, ale mimo tych trudności cieszę się że jest z
nami. Naprawdę nie żałuję tej decyzji. Teraz kiedy wiem juz jak wygląda ta
jego padaczka nie boje się tak tego. Kiedy go wyleczymy i kiedy się troszkę
zaokrągli po tym ryżu to będzię pięknym pieskiem. Narazie nadrabia
uśmiechem....kiedy sobie siądzie i zaczyna się "uśmiechac"...to człowiek
zapomina o tym ze właśnie nasikał na gramofon np.....wszystkich w rodzinie
urzekł tym uśmiechem. Tak więc jesteśmy na dobrej drodze do tego by
piesek był szczęśliwy z Nami. Mam nadzieje ze będzie. Bo my jesteśmy
szczęśliwi ze mamy jego...
28/11/2004
Piszę do Pani bo
mamy nowe postępy. Dziś był pierwszy dzień bez siku w domu. Sprocket przyjął
dość skomplikowaną strategię powiadamiania, ale kiedy ją odgadłam nie ma już
problemu. Najpierw przychodzi do mnie i pokazuje żeby za nim iść, kiedy ide...
podchodzi do ściany i podnosi nogę po czym opuszcza i wychodzi do
korytarza....w życiu nie spotkałam takiego inteligentnego psa. Wychodzenie
po schodach już opanowaliśmy dawno i chodzenie przy nodze to czysta
przyjemność. Już się troszkę zaokrąglił i sierść zaczyna być lśniąca. Kiedy
idziemy z nim po ulicy każdy mówi"o jeju jaki śliczny piesek...takiej rasy
jeszcze nie widziała/em....nikt nie chce wierzyc ze to kundel :).Bardzo jest
grzeczny. Nawet dziś kiedy byliśmy na zastrzyku u weterynarza (bo ma co 3
dni brać antybiotyk na tą chorobę skóry i ucho) już nie panikował jak za
pierwszym razem.
29/11/2004
Noooo...dziś mamy pierwszy dzień Sprocketa solo w
domu...nie było źle...jedno siku na ścianę (myślalam, że będzie gorzej)...W
sprawie zapalenia skóry- więc objawiało się to tak że Sprocket się strasznie
drapał...wręcz nie spał w nocy bo cały czas go swędziało... jedyne ślady na
skórze to były te które sam sobie zrobił drapiąc się. Weterynarz powiedział,
że praktycznie wszystkie psy ze schroniska mają tą przypadłośc a jeśli nie
to to np świerzbowce. Więc dostał antybiotyk. Już po pierwszym zastrzyku na
drugi dzień przestał się drapać ale w sumie musi wziąć 3 co 3 dni żeby było
skutecznie. Acha...to nie jest zaraźliwe dla ludzi. Jeśli jednak piesek by
miał świerzbowce to mogą być one problematyczne dla osób z alergią ale nic
poza tym.
08/12/2004
U Nas wszystko w porządku. Skończyło się sikanie w
domu, skóra wyleczona. Sprocket się zaokrąglił i sierść zrobiła się
błyszcząca, nawet zaczęła się kręcić, więc Sprocket wygląda teraz śmiesznie
ma coś na kształt loków na grzbiecie, na szyi i na łapach. Wszyscy zwracają
na Niego uwagę teraz na ulicy. Zwierzaki rodzinne go zaakceptowały poza 1
psem mojej mamy. Korek
(piesek ze schroniska również)strasznie sie denerwuje gdy go widzi... może
dlatego, że jest z 4 razy mniejszy i pewnie czuje się zagrożony. Niestety
poza miłymi newsami jest też 1 przykry-przedwczoraj Sprocket miał znowu atak
padaczki i bardzo długo go atakowało. W przyszłym tygodniu zabierzemy go do
weterynarza, żeby mu zrobić badania bo nie jestem taka pewna czy to jest
padaczka czy właśnie nie pasożyty ponieważ atak miał w środku nocy a
poprzednie dni przeżył bez jakiegokolwiek stresu więc to trochę dziwne.
styczeń 2005
Pupil ma się dobrze odkąd zaczął zażywać tabletki na
padaczkę już nie ma z Nim żadnych problemów. Nawet gdyby były to kochamy go
tak bardzo, że to by już nie miało znaczenia. On nas już chyba tez polubił
więc wszystko jest jak najbardziej ok.
Dawno nie pisaliśmy co nowego u Sprocketa (dla niektórych Froter)...tak...zbyt
skomplikowane imię dla niektórych. Dlatego czasem jest Froter. Ogólnie
Sprocket ma się dobrze, leń nie chce nic robić. Śpi w dzień w nocy buszuje
po mieszkaniu, ulubione zajęcie to zaglądanie do kosza na śmieci. Kiedy
włoży tam swoją szanowna główkę przykrycie kosza zostaje mu na karku i
olaboga....pomóżcie bo uwiązłem...:))))))...Piesek nasz chyba nie umie żyć
bez weterynarza więc znowu musieliśmy odbyć wizytę. Zaczął się drapać i mieć
plamy na skórze. Okazało się ,że Sproket jest alergikiem i zwykłe wskoczenie
na 10 sekund pchły na Niego może się tak skończyć, więc poza Mizodinem na
padaczke, Asparginem zażywa teraz Calcium i musi być szczepiony raz w
miesiącu na pchły....Ciekawe co wymyśli w przyszłym miesiącu:))))...Z
towarzyskiego życia Naszego psa ....robi furorę na osiedlu wśród płci
przeciwnej, uganiają się za nim jak za wielkim przystojniakiem...a Sprocket?.....nic
a nic....nawet ogonem nie zamerda...twardziel....ogólnie juz się
przystosował, poza dwoma rzeczami: nie potrafi wskoczyć do samochodu (albo
nie chce), choć jeżdzi grzecznie. A druga rzecz: nie reaguje na imię ,
wcale... nawet na gwizdanie....indywiduum...jak bedzie mial ochotę to
zareaguje....to charakterek nie głuchota bo nawet to podejrzewaliśmy, ale
weterynarz stwierdził ze piesek wszystko ma w porządku. Byłam przed chwilą
na stronie schroniska....szkoda ,że Dredi jeszcze nie znalazł domu....dziwne
bo taki fajny z wyglądu....no ale mam nadzieje ze i do Niego się los
uśmiechnie. Sprocket gdyby umiał mówić napewno by coś dodał bo stoi tu obok
mnie i jak zwykle się zniewalająco uśmiecha....:))Magda & Sprocket
|