SPROCKET w domu!!!!!

Sprocket zostal adoptowany 21/11/2004 r. Pojechał daleko od Warszawy. Przyjechali po niego ludzie z okolic Oświęcimia (wypatrzyli psiaka na naszej stronie), nie przestraszyli się choroby Sprocketa (padaczki).

 

 22/11/2004 pierwszy dzień po adopcji......

Wczorajszy dzień przeżyliśmy prawie bez zarzutów....poza faktem, że Sprocket nie umie chodzić po schodach i musiałam go wnosić na 4 piętro:(...dziś juz mu szło lepiej....pobudka była o 6 rano na siku....wczoraj ochrzcił nowy dom i obsikał ścianę....ale....to jest wybaczalne...w końcu dla każdego to nowa sytuacja. Ogólnie jest grzeczny, w nocy spał jak niemowlę. Teraz też śpi. Kąpiel lubi bo wbrew zaleceniom wykąpałam go wczoraj bo niestety zapach był okrutny....stał jak ciele w wannie i ani nie drgnął. Myślę ze się wszyscy polubiliśmy a my na pewno nie żałujemy ze go adoptowaliśmy mimo tej informacji o padaczce....narazie nie daje żadnych oznak że cos mu dolega.

25/11/2005

Dziś mieliśmy chrzest bojowy bo Sprocket dostał ataku padaczki, zgodnie z tym co przeczytałam w internecie na ten temat nie ruszaliśmy go wcale w trakcie ataku. Trwało to kilka sekund (może z 10), miał takie typowe objawy: drgawki,wyprężyło mu kończyny, ślinotok, po czym wstał, otrzepał się a teraz śpi juz 3 godzinę (wiem że to normalne po ataku). Ogólnie  trzeba go doprowadzić do "stanu używalności". Byliśmy u weterynarza. Ma przewlekłe zapalenie wirusowe skóry, dostał antybiotyki, które mają mu również pomóc w schorzeniu uszu, bo weterynarz powiedział, że też nie są w porządku. Powiedział też że w przedniej łapie miał kiedyż zerwane ścięgno (najprawdopodobniej przecięte) dlatego trochę dziwnie chodzi i odstaje mu pazur... ale to tylko w ramach informacji bo z tym juz się nic nie zrobi.... po prostu nie ma to sensu, bo jemu w życiu nie przeszkadza a operowanie to tylko byłaby kwestia estetyki. Na spacerach jest grzeczny, chodzę z nim praktycznie co 2 godziny a na długie spacery 2 razy dziennie. .Niestety jest jedna rzecz która jest trochę męcząca-sika w domu. Potrafi przyjść ze spaceru i po 5 minutach obsikać ścianę. Mam nadzieje ze go tego oduczę. Ma bardzo duży apetyt...kg ryżu na 2 dni. Gotuję mu ryż z mięsem i np.marchewką. No i pokazał już swój charakterek, kiedy jest głodny to tak głośno szczeka ze musze mu dać przynajmniej troszkę bo grozi to obudzeniem całego bloku. Ma takie napady np.....o 3 w nocy....to prawie jak posiadanie niemowlaka:). Mam nadzieje że jego harmonogram dnia z czasem się unormuje bo teraz ma straszny chaos i ja też przy okazji, ale mimo tych trudności cieszę się że jest z nami. Naprawdę nie żałuję tej decyzji. Teraz kiedy wiem juz jak wygląda ta jego padaczka nie boje się tak tego. Kiedy go wyleczymy i kiedy się troszkę zaokrągli po tym ryżu to będzię pięknym pieskiem. Narazie nadrabia uśmiechem....kiedy sobie siądzie i zaczyna się "uśmiechac"...to człowiek zapomina o tym ze właśnie nasikał na gramofon np.....wszystkich w rodzinie urzekł tym uśmiechem. Tak więc  jesteśmy na dobrej drodze do tego by piesek był szczęśliwy z Nami. Mam nadzieje ze będzie. Bo my jesteśmy szczęśliwi ze mamy jego...

28/11/2004

Piszę do Pani bo mamy nowe postępy. Dziś był pierwszy dzień bez siku w domu. Sprocket przyjął dość skomplikowaną strategię powiadamiania, ale kiedy ją odgadłam nie ma już problemu. Najpierw przychodzi do mnie i pokazuje żeby za nim iść, kiedy ide... podchodzi do ściany i podnosi nogę po czym opuszcza i wychodzi do korytarza....w życiu nie spotkałam takiego inteligentnego psa. Wychodzenie po schodach już opanowaliśmy dawno i chodzenie przy nodze to czysta przyjemność. Już się troszkę zaokrąglił i sierść zaczyna być lśniąca. Kiedy idziemy z nim po ulicy każdy mówi"o jeju jaki śliczny piesek...takiej rasy jeszcze nie widziała/em....nikt nie chce wierzyc ze to kundel :).Bardzo jest grzeczny. Nawet dziś kiedy byliśmy na zastrzyku u weterynarza (bo ma co 3 dni brać antybiotyk na tą chorobę skóry i ucho) już nie panikował jak za pierwszym razem.

29/11/2004

Noooo...dziś mamy pierwszy dzień Sprocketa solo w domu...nie było źle...jedno siku na ścianę (myślalam, że będzie gorzej)...W sprawie zapalenia skóry- więc objawiało się to tak że Sprocket się strasznie drapał...wręcz nie spał w nocy bo cały czas go swędziało... jedyne ślady na skórze to były te które sam sobie zrobił drapiąc się. Weterynarz powiedział, że praktycznie wszystkie psy ze schroniska mają tą przypadłośc a jeśli nie to to np świerzbowce. Więc dostał antybiotyk. Już po pierwszym zastrzyku na drugi dzień przestał się drapać ale w sumie musi wziąć 3 co 3 dni żeby było skutecznie. Acha...to nie jest zaraźliwe dla ludzi. Jeśli jednak piesek by miał świerzbowce to mogą być one problematyczne dla osób  z alergią ale nic poza tym.


08/12/2004

U Nas wszystko w porządku. Skończyło się sikanie w domu, skóra wyleczona. Sprocket się zaokrąglił i sierść zrobiła się błyszcząca, nawet zaczęła się kręcić, więc Sprocket wygląda teraz śmiesznie ma coś na kształt loków na grzbiecie, na szyi i na łapach. Wszyscy zwracają na Niego uwagę teraz na ulicy. Zwierzaki rodzinne go zaakceptowały poza 1 psem mojej mamy. Korek
(piesek ze schroniska również)strasznie sie denerwuje gdy go widzi... może dlatego, że jest z 4 razy mniejszy i pewnie czuje się zagrożony. Niestety poza miłymi newsami jest też 1 przykry-przedwczoraj Sprocket miał znowu atak padaczki i bardzo długo go atakowało. W przyszłym tygodniu zabierzemy go do weterynarza, żeby mu zrobić badania bo nie jestem taka pewna czy to jest padaczka czy właśnie nie pasożyty ponieważ atak miał w środku nocy a poprzednie dni przeżył bez jakiegokolwiek stresu więc to trochę dziwne.

styczeń 2005

Pupil ma się dobrze odkąd zaczął zażywać tabletki na padaczkę już nie ma z Nim żadnych problemów. Nawet gdyby były to kochamy go tak bardzo, że to by już nie miało znaczenia. On nas już chyba tez polubił więc wszystko jest jak najbardziej ok.

Dawno nie pisaliśmy co nowego u Sprocketa (dla niektórych Froter)...tak...zbyt skomplikowane imię dla niektórych. Dlatego czasem jest Froter. Ogólnie Sprocket ma się dobrze, leń nie chce nic robić. Śpi w dzień w nocy buszuje po mieszkaniu, ulubione zajęcie to zaglądanie do kosza na śmieci. Kiedy włoży tam swoją szanowna główkę przykrycie kosza zostaje mu na karku i olaboga....pomóżcie bo uwiązłem...:))))))...Piesek nasz chyba nie umie żyć bez weterynarza więc znowu musieliśmy odbyć wizytę. Zaczął się drapać i mieć plamy na skórze. Okazało się ,że Sproket jest alergikiem i zwykłe wskoczenie na 10 sekund pchły na Niego może się tak skończyć, więc poza Mizodinem na padaczke, Asparginem zażywa teraz Calcium i musi być szczepiony raz w miesiącu na pchły....Ciekawe co wymyśli w przyszłym miesiącu:))))...Z towarzyskiego życia Naszego psa ....robi furorę na osiedlu wśród płci przeciwnej, uganiają się za nim jak za wielkim przystojniakiem...a Sprocket?.....nic a nic....nawet ogonem nie zamerda...twardziel....ogólnie juz się przystosował, poza dwoma rzeczami: nie potrafi wskoczyć do samochodu (albo nie chce), choć jeżdzi grzecznie. A druga rzecz: nie reaguje na imię , wcale... nawet na gwizdanie....indywiduum...jak bedzie mial ochotę to zareaguje....to charakterek nie głuchota bo nawet to podejrzewaliśmy, ale weterynarz stwierdził ze piesek wszystko ma w porządku. Byłam przed chwilą na stronie schroniska....szkoda ,że Dredi jeszcze nie znalazł domu....dziwne bo taki fajny z wyglądu....no ale mam nadzieje ze i do Niego się los uśmiechnie. Sprocket gdyby umiał mówić napewno by coś dodał bo stoi tu obok mnie i jak zwykle się zniewalająco uśmiecha....:))Magda & Sprocket


 

   

powrót