Czarek żyje,
jest coraz silniejszy i zdrowszy, zaczyna rozrabiać. Odzyskał zaufanie do ludzi. Jest
łagodny, ale pełen energii, przyjacielski, mądry, wspaniały. Po tym wszystkim co przeszedł
- cieszy się życiem!
Jego obecna kondycja to
zasługa tych, którzy go zauważyli przywiązanego do drzewa, cierpiącego, umierającego
z zimna na kilkunastostopniowym mrozie i wycieńczenia oraz
zawiadomili schronisko, ratujących go Lekarzy ze schroniska, Opiekunów,
Pana Andrzeja i oczywiście Pani Dyrektor, która sama od początku
pielęgnowała go z wielkim oddaniem i poświeceniem zostając w schronisku
do późnych godzin nocnych - gdy jego życie wisiało
"na włosku".
Dziękujemy Wszystkim, którzy byli z Czarkiem
zaglądając na tę stronę, dzwoniąc i przynosząc dary - Pan Konrad oprócz
innych cennych rzeczy podarował wspaniały materac gryczany na odleżyny.
Dziękujemy i życzymy wszystkiego najlepszego oraz samych takich happy end'ów.
TEN
WIELKI DZIEŃ NASTĄPIŁ 20 KWIETNIA 2000 R. - CZAREK POJECHAŁ DO NOWEGO DOMU
WSZYSTKIEGO WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO DLA KOCHANEGO CZARKA I JEGO NOWYCH
OPIEKUNÓW