Dakota
20.01.2005 r.

"WITAM SZANOWNĄ PANIĄ!
Najmocniej przepraszam, że tak długo nie dawałam znaku życia! Nie wiem czy mnie Pani jeszcze pamięta, jeśli nie to pozwolę się przypomnieć. Nazywam się Dakota, jestem Amstaffem i zostałam adoptowana ze schroniska w sierpniu przez moją nową panią Adę. To była miłość od pierwszego wejżenia!!!!! Jest nam razem wspaniale! Długo musiałam czekać na nowy dom, ale było warto! Jestem szczęśliwa, mam dach nad głową, pełną miskę i tyle miłości i pieszczot ile tylko zapragnę. Ada pozwala mi nawet spać w swoim łóżku, a na spacerach walczy o mnie jak lwica gdy ktoś powie choćby jedno złe słowo o mnie lub o moich braciach z naszej rasy. Chodzimy razem na długie spacery, bawimy się. Jest tylko jedno ale NIE CIERPIĘ CHODZIĆ DO PANI DOKTOR, A ONA MNIE TAM PROWADZA!!!!! BRRRRY!!!! Wiem, że to dla mojego dobra, a poza tym dla Ady warto jakoś to przecierpieć. Poza tym ona po wizycie kontrolnej jest spokojniejsza o mnie. ( NAPRAWDE BARDZO DBA O MNIE!!) Czasami w nocy miewam jeszcze koszmary związane z moimi wcześniejszymi przejściami, wtedy Ada delikatnie mnie wybudza, głaszcze, przytula i pieszczotliwie przemawia do mnie ( ty moja pchełko, moja maleńka, moja krówko itp.)żebym się uspokoiła, że to tylko zły sen. Naprawdę każdy chciałby mieć taką panią! Mam gorącą prośbę do Pani, proszę powiedzieć moim koleżankom i kolegom ze schroniska, że im też na pewno trafią się tak wspaniali właściciele jak moja Ada i że warto czekać, przecierpieć ten chwilowy dołek życiowy!!!! Przepraszam ale muszę już kończyć, bo zaraz wróci Ada z pracy, a nie chcę wyjawiać jej największej psiej tajemnicy, że potrafimy posługiwać się komputerem i że jesteśmy aż tak inteligentne. Przecież czasami jest miło poudawać małego gabcia i mieć podane wszystko pod nosek.
Pozdrawiam Dakota"

powrót