|
Witam,
Przeglądając dzisiaj internet trafilam na strone schroniska na Paluchu.
Nie moglam sie powstrzymac i przejrzalam galerie "do adopcji" oraz "po
adopcji". Przeczytalam takze listy od nowych opiekonow adoptowanych psow.
I postanowilam napisac w imieniu moim i mojej suni. Ponad cztery lata temu
adptowalismy z mezem z "Palucha" suke rottweilera. Tuska vel Szanta vel
Ksiezniczka miala wtedy ok. 2,5 - 3 lat. Byl to nasz pierwszy pies we
wspolnym domu (acz nie pierwszy w zyciu). Od tamtej pory w domu pojawilo
sie dziecko i kolejno jeszcze kilka psow. Na chwile obecna Szancie
towarzyszy samiec doga, sunia pudla i chart angielski. Kochamy wszystkie
nasze psy, ale Szanta zajmuje w naszym sercu szczegolne miejsce. Jest
NAJWSPANIALSZYM psem na swiecie, pelnym milosci i ciepla. Wspaniale
zaaklimatyzowala sie w nowym domu, cudownie znosila zmiany w otoczeniu -
zamieszanie spowodowane urodzeniem sie dziecka oraz moje pozniejsze
szalenstwa z przygarnianiem czterolapych nieszczesc jako towarzyszy. Ze
stoickim spokojem przyjela przyniesienie do domu kota (koto nota bene
nienawidzila, i do tej pory obcy kot jest najwiekszym wrogiem). Wykazala
sie takze instynktem obronnym, i bez zawachania bronila mnie przed
napadem. Teraz jest starsza sunia. Po zlych przezyciach z mlodosci
pozostala jej choroba stawow i delikatny zoladek. Ale mamy nadzieje ze
zostanie z nami jak najdluzej, nie wyobrazamy sobie domu bez niej. Byla i
jest najlepsza nasza decyzja. W chwilach pogorszenia sie jej zdrowia z
przerazeniem myslimy o dniu, kiedy jej z nami nie bedzie. Zreszta Szanta
podbila serce calej naszej rodziny i wszystkich znajomych. Chcialabym,
zeby wszyscy ludzie uwierzyli, ze psy adpotowane ze schroniska nie sa
psami gorszymi, ze sa psami w pelni wartosciowymi, psami, ktore oddadza
cale serce za odrobine milosci. W zalaczeniu przesylam zdjecia Szanty
zrobione latem zeszlego roku, a jesli czas nam pozwoli, moze odwiedzimy
Was na Paluchu. Pozdrawiam
Sylwia, Szanta i cala reszta |