Tuska vel Szanta vel Księżniczka
21 grudnia 2004 r.

Witam,
Przeglądając dzisiaj internet trafilam na strone schroniska na Paluchu. Nie moglam sie powstrzymac i przejrzalam galerie "do adopcji" oraz "po adopcji". Przeczytalam takze listy od nowych opiekonow adoptowanych psow. I postanowilam napisac w imieniu moim i mojej suni. Ponad cztery lata temu adptowalismy z mezem z "Palucha" suke rottweilera. Tuska vel Szanta vel Ksiezniczka miala wtedy ok. 2,5 - 3 lat. Byl to nasz pierwszy pies we wspolnym domu (acz nie pierwszy w zyciu). Od tamtej pory w domu pojawilo sie dziecko i kolejno jeszcze kilka psow. Na chwile obecna Szancie towarzyszy samiec doga, sunia pudla i chart angielski. Kochamy wszystkie nasze psy, ale Szanta zajmuje w naszym sercu szczegolne miejsce. Jest NAJWSPANIALSZYM psem na swiecie, pelnym milosci i ciepla. Wspaniale zaaklimatyzowala sie w nowym domu, cudownie znosila zmiany w otoczeniu - zamieszanie spowodowane urodzeniem sie dziecka oraz moje pozniejsze szalenstwa z przygarnianiem czterolapych nieszczesc jako towarzyszy. Ze stoickim spokojem przyjela przyniesienie do domu kota (koto nota bene nienawidzila, i do tej pory obcy kot jest najwiekszym wrogiem). Wykazala sie takze instynktem obronnym, i bez zawachania bronila mnie przed napadem. Teraz jest starsza sunia. Po zlych przezyciach z mlodosci pozostala jej choroba stawow i delikatny zoladek. Ale mamy nadzieje ze zostanie z nami jak najdluzej, nie wyobrazamy sobie domu bez niej. Byla i jest najlepsza nasza decyzja. W chwilach pogorszenia sie jej zdrowia z przerazeniem myslimy o dniu, kiedy jej z nami nie bedzie. Zreszta Szanta podbila serce calej naszej rodziny i wszystkich znajomych. Chcialabym, zeby wszyscy ludzie uwierzyli, ze psy adpotowane ze schroniska nie sa psami gorszymi, ze sa psami w pelni wartosciowymi, psami, ktore oddadza cale serce za odrobine milosci. W zalaczeniu przesylam zdjecia Szanty zrobione latem zeszlego roku, a jesli czas nam pozwoli, moze odwiedzimy Was na Paluchu. Pozdrawiam
Sylwia, Szanta i cala reszta

powrót