CYGAN

27 kwietnia 2006 r
Szanowna Pani Elu!
Z ogromnym żalem informujmy, że nieuleczalna choroba wyrwała nam naszego wielkiego pupilka Cygana, który musiał odejść w stronę światła.
Pomimo, że był u nas zaledwie 3,5 roku i swojego wieku - wiernością, oddaniem i wesołością spowodował, iż wszyscy go szczerze pokochali.
Jedynym pocieszeniem jest to, że odszedł wśród bliskich i kochających osób, a my przez ten krótki okres staraliśmy się zapewnić mu wszelkie możłiwe wygody i wynagrodzić tułaczkę.
Cygi, Tuptusiu w domu jest pusto bez Ciebie i trudno jest nam zrozumieć okrutny wyrok losu.

Wiadomość z 18 listopada 2005 r.

Nasz piesek zachował imię takie same jak miał w  schronisku - "Cygan". Imię to do niego bardzo pasuje, ponieważ wyraża jego charakter wiecznego 
spacerowicza i "ciągle proszącego". Swoim "wielce nieszczęśliwym" wzrokiem  potrawi sprawić, że wszyscy mu bardzo często ulegamy - 
chociaż nie powinniśmy. Na początku pobytu u nas nie umiał się cieszyć.  Taki  stan trwał koło 6 miesięcy. Obecnie nadrobił wszystkie zaległości 
i próbuje  w domu rządzić, co dość często mu się udaje - szczególnie w odniesieniu do  Pani.  Wczesnym rankiem często budzi wszystkich 
"śpiewając z papugami".  Głos ma  bardzo donośny, bo musi przekrzyczeć ptaszyska, które mu się nie dają i powstaje niemiłosierny "koncert".   
Załączamy zdjęcia.
 Pozdrawiamy.
Rodzina psa.

powrót