Topik z Palucha - nr 1172

26 grudnia 2009 r.

Topik nie żyje.

Jego historię adopcyjną z Palucha opisuję poniżej. Razem z Elą Chromińską walczyłyśmy o jego szczęście adopcję. Udało sie tylko dzięki determinacji Pani Hani.

Topik pojechał do domu w Poznaniu, chociaż zastępca dyrektora schroniska robił wszystko aby do tej adopcji nie dopuścić.

Topik miał cudowne życie i bezgraniczną miłość swojej Pani.
Dwa tygodnie temu zaczął troszkę kuleć i pomimo, że czuł się świetnie jego Pani zabrała go do lekarza.
Umarł w strasznych męczarniach po tym gdy lekarz podał mu lek mający go uzdrowić.

Dziękujemy Pani Hani za przygarnięcie Topika pomimo arogancji i utrudniana przez schronisko, za raj jaki mu stworzyła i za miłość.
Pani Haniu, proszę już nie płakać. Jemu jest już lepiej tam, za Tęczowym Mostem.
Tam z pewnością nie spotka takich złych ludzi, którzy go skrzywdzili...

Żegnaj nasz Topiku.

*******************************************************************************

Cudowne pozdrowienia.

http://psy.warszawa.pl/archiwum/psy2005/bolek.htm

**********************************************************************************
13 czerwca 2005 r - szczęśliwa trzynastka dla Topika.
To dzięki determinacji tych, którzy go pokochali, tych, którzy mu pomogli i Pani Dyrektor, która zachowała zdrowy rozsądek i pokazała, że los zwierzęcia jest dla niej ważny, ważniejszy niż małe ludzkie sprawy.
DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM, KTÓRZY POMOGLI  W TEJ SPRAWIE - DZIĘKI TAKIM JAK WY CZASAMI ZWYCIĘŻA DOBRO I SPRAWIEDLIWOŚĆ - RAZEM MOŻEMY WIĘCEJ

To już historia:

W połowie kwietnia oddał go do schroniska właściciel.

Dwa razy Topik miał pojechać do nowego domu, jednak z przyczyn niejasnych nie oddano go do adopcji. Za każdym razem była ta sama przyczyna - pomimo decyzji lekarza o wydaniu psa zastępca dyrektora schroniska nie zgodził się na adopcję.

W niedzielę 28 maja 2005 r., po otrzymaniu informacji od lekarza o gotowości Topika do adopcji przyjechano po niego aż z Poznania. Dyrektor odmówił wydania psa a do usunięcia kłopotliwych gości wezwał policję.  Policja po przybyciu do schroniska uznała to za śmieszność.

W niedzielę 4 czerwca 2005 r. lekarz poinformował innego Klienta, że pies jest do wydania. Ten zostawił dowód osobisty w biurze adopcji i zabrał psa na spacer. Na trwającym blisko godzinę spacerze Topik zaprzyjaźnił się z tym Panem i jego rodziną. Po powrocie do schroniska czekała ich niespodzianka - siłą zabrano psa a ich w arogancki sposób wyproszono ze schroniska. Pan dyrektor powiedział - PIES JEST ZAREZERWOWANY!!

Pies Topik miał za sobą ciężkie przejścia. Oddał go właściciel, zaraz potem ciężko zachorował, ledwo udało mu się przeżyć, poddano go wbrew sztuce lekarskiej - bez odczekania  kastracji, następnie przez dwa tygodnie przebywał w maleńkiej szpitalnej klatce, w której musiał spać, jeść i załatwiać się, co szczególnie dla tak młodego i żywiołowego psa to prawdziwa tortura. Miał na łapie bolesną ranę po zbyt mocno zaciśniętym i zbyt długo nie zdejmowanym opatrunku.

11 czerwca 2005 r. - Topik dochodzi do zdrowia po przebytej chorobie i kastracji
Poniżej Topik zaraz po przybyciu do schroniska

powrót