PIESIO Z PALUCHA
nr 2552/05
23 listopada 2005 r. otrzymałam taką wiadomość:Dzien dobry,Piesio ( teraz Karmel) czuje sie wysmienicie. Juz nastepnego dnia pozabraniu go ze schroniska problemy z zoladeczkiem minely. Siersc tezduzo mniej wypada, choc jeszcze na tyle, zeby doklanie bylo widac, czyKarmelek podczas mojej nieobecnosci lezal w moim lozeczku czy nie:) Jeszcze gonie przylapalam na goracym uczynku, ale dowody swiadcza przeciwko niemu:)Kapiel udało sie przeprowadzic bez ofiar. Pierwszej nocy spał bardzo czujnie,przy najmniejszym moim ruchu podnosił łepek. Teraz spi jak zabity i chrapiejak moj dziadek:). Jest kochanym psiaczkiem, strasznie zywiołowym,bezlitosnym pieszczochem, codziennie daje mi tysiac buziakow i ciagle merda tymswoim mini-ogonkiem:) Na spacerkach bardzo grzeczny, poki nie zobaczyjakiegos innego pieska, ale nie ma z nim wiekszych problemow. Boczki juz tezsie troche wypelnily, ale kostki jeszcze wystaja. W imieniu Karmelka iswoim, serdecznie dziekuje za wszystko. Gdyby nie prowadzona przez Paniastrona oraz Pani pomoc, pewnie jeszcze długo zastanawialabym sie nad wzieciempsiaka, a tak - po obejrzeniu strony - musialam pojechac do schroniskajuz nastepnego dnia. Teraz wszystkim opowiadam jakie to cudowne psiaczki saw schronisku. Mam nadzieje, ze kogos namowie do adopcji.Pozdrawiam serdecznie i zycze wszystkiego najlepszego. Ania K.My też zyczymy Ci droga Aniu wszystkiego najlepszego - i oczywiście Karmelkowi też!!!
![]()
22 października 2005 r.
Wybacz mi Piesiu...
Piesio Na Paluchu - kliknij aby obejrzeć zdjęcia15 października 2005 r.
Piesio jest już Na Paluchu pod numerem 2552/5, w klatce nr 187- pomóżmy mu w znalezieniu domu.30 września'2005
Piesio - jest mieszańcem, najprawdopodobniej z bokserem, waży około 22 kg ; jest kremowej maści, może lekko rudawej. Nieduży, chudy, trochę słaby, ale pogodny. Piesek po przejściach nadal chce ufać ludziom.Przeczytaj jej historię, może możesz pomóc...
Znalazłam go przy drodze wracając samochodem do domu, Piesio ledwo szedł. Miał zakrwawione oko, wyglądał na bardzo słabego i chyba nie był pewien w którą stronę ma iść. Pobiegłam do pobliskiego sklepu i kupiłam puszkę karmy dla psów, dzięki której jego głód okazał się silniejszy od strachu. W ten sposób udało mi się zwabić go do samochodu. Pojechałam z nim prosto do weterynarza (tu chcę podziękować lekarzom Klniki Małych Zwierząt na ul. Powstańców Śląskich na Bemowie.) gdzie udzielono nam pomocy bezpłatnej i troskliwej . Dziś jest niedziela, drugi dzień Piesia w moim domu ,posiłki i pieszczoty sprawiły, że nie odstępuje mnie na krok. Chodzi przy mojej nodze i cały czas spogląda na mnie żeby się upewnić, że znów pozwolę mu wejść do domu. Jest bardzo grzeczny, jakby chciał się pokazać z jak najlepszej strony. Widać, że jest spragniony uczucia i ciepła dotyku. Na spacerze bez zastrzeżeń chodzi na smyczy, ale widać, że boi się psów, w obawie o własną skórę zdarza mu się powarkiwać. W samochodzie siedzi bardzo grzecznie, jest ciekawy świata.Wygląda bardzo mizernie, jest wygłodzona, na ciele i pysku ma liczne rany po pogryzieniach. Kiedy jest w domu większość czasu śpi, pewnie odsypia niespokojne dni. W ogóle bardzo stara się nikomu nie przeszkadzać.
Do tej pory udało mi się uratować z opresji kilka zwierzaków, niektóre na zawsze zostały u mnie, niestety w tym przypadku jestem bezsilna ponieważ moje psy nie chcą go zaakceptować. Muszę bardzo uważać żeby nie doszło do tragedii . Więc na zmianę wpuszczam i wypuszczam z pokoju do pokoju to jednych to drugich. Noce nieprzespane ,a dni zwariowane. Więc mimo szczerych chęci szukam na gwałt jakiegoś kąta dla Piesia.
Mieszkam w Gm. St.Babice ok.9km od Warszawy, w mojej okolicy rozwiesiłam ogłoszenia o znalezieniu psa, ale może też tak być, że pies zapędził się z bardziej odległego miejsca. Dałam również ogłoszenie w Internecie ,,Zagubione Znalezione,, a w poniedziałek dam ogłoszenie w gazecie. Wszystko tylko nie schronisko.
Problem polega na tym, że we wtorek idę do pracy i nie wiem co mam robić, bo zwierzaki bez opieki mogą sobie zrobić krzywdę.
Piesio-jest mieszańcem, najprawdopodobniej z Bokserem , waży 22kl ; jest kremowej maści, może lekko rudawej. Nieduży, chudy, trochę słaby, ale nadal pogodny. Piesek po przejściach nadal chce ufać ludziom.
Z wielką nadzieją zwracam się do Pani o pomoc i wielce dziękuję za zainteresowanie.
Jestem pełna podziwu za siłę i chęć niesienia pomocy zwierzętom, gdy wszystko przemawia za tym, że niewiele już udaje się zrobić.
Z poważaniem
Izabella Hinz nr.tel. 503-082-952, 0-22 721-80-93 (tel. grzecz.)
Telefon do wolontariusza 0503 069 502
![]() |
|
![]() |
![]() |