Zbliża się koniec roku 2011, kolejnego roku , dla moich paluchowych zwierząt, bez moich rąk. Kilka  poszło do adopcji, kilka wciąż czeka...

Spędziłam na Paluchu 11 lat życia, trudnych dni bezgranicznego poświecenia dla paluchowych zwierzaków. W upał i deszcz, mróz i spiekotę jeździłam do „swoich” psów. Założyłam stronę aby im pomagać i promować schronisko. Relacjonowałam z dumą postępy prac z budowy nowego schroniska. Pokazywałam jak Wanda Dejnarowicz całuje swoich biurowych podopiecznych. Wiele osób miało mi to za złe, ale robiłam to wbrew im, bo wierzyłam… Wierzyłam, że powstanie schronisko naszych marzeń.

Nie powstało.

Rządy Dyrektorki Palucha, wypromowanej przez Lecha Kaczyńskiego były od początku nieudolne. Projekt nowego schroniska za 15 mln złotych okazał się bublem i stworzył koszmarne warunki dla psów, w nieźle wyglądających z zewnątrz, medialnych, pawilonach.

Po latach euforii, gdy wierząc w świetlaną przyszłość  nie pisałam o niedostatkach placówki, niegospodarności i złych  rządach osoby zupełnie nie predysponowanej do kierowania ludźmi i tak trudną placówką, zaczęłam pokazywać coraz więcej prawdy.

Do pokazywania jej motywowali mnie wolontariusze, bowiem wskazywanie niedociągnięć powodowało natychmiastową reakcję dyrekcji. Pojawiała się słoma w budach w siarczysty mróz, odpompowywano tworzące się szambo w wybiegach pawilonów, kładziono podesty aby zwierzęta nie przymarzały do betonu, leczono wskazywane chore i cierpiące zwierzęta, wymieniano „dziurawe” budy, rozdzielano gryzące się psy, wydawano zwierzęta do adopcji i działo się wiele dobrych rzeczy.

Wolontariusze prosili aby napisać to czy tamto i sprawa była załatwiona.

Czas płynął, pani Dyrektor czuła się coraz pewniej, miała poparcie polityków, z racji przynależności partyjnej i coraz bardziej niewygodne stało się dla niej pokazywanie prawdy o Paluchu. Media pokazywały elegancko prezentujące się pawilony-buble i pisały o wspaniałym schronisku. Wywiady, które były niewygodnie nie ujrzały światła dziennego. Wystarczył jeden telefon…

Raport umieszczony na stronie WWW.psy.warszawa.pl wskazujący najważniejsze problemy i rozwiązania, wciąż nie pozostawał zauważony przez Władzie Miasta, chociaż rozmowy wciąż trwały…

11 marca 2010 roku pani dyrektor nie przedłużyła umowy wolontarystycznej niewygodnej wolontariuszce, w sposób wyjątkowo okrutny odcięła od niej „jej” psy, zabrała im spacery i promocję, aby móc szczelnie ukrywać swoje nieudolne rządy.

Część wolontariuszy, którzy wcześniej, dzięki stronie WWW.psy.warszawa.pl  załatwiali psie sprawy, schowała głowę w piasek. Dla świętego spokoju, dla własnej wygody, dla swoich psów. Zapomnieli, że strona pokazywała to co oni chcieli i mówili… 

Nie mam im tego za złe.

Dziękuję, że są.

Wybrali drogę kłamstwa, krętactwa i załatwiania "swoich" spraw, ale dla dobra psów i to im wybaczam.

Uważam jednak, że warto walczyć o to, aby uczciwość, prawda i jasne reguły gry dotyczyły schroniskowej rzeczywistości, naszego życia i działania, aby otwarcie mówić o tym co złe, razem naprawiać błędy i niedostatki – dla dobra wszystkich zwierząt, nie tylko tych kilku pod opieką wolontariuszy. Przecież cała rzesza psów z Palucha nie ma wolontariuszy i wegetuje w maleńkich klateczkach, na "krańcu świata" do końca swoich dni...  Niektóre, jak Fruzia, widzą tylko ścianę sąsiedniej klatki...

Mój okres na Paluchu nie poszedł na marne.

·         Jestem szczęśliwa, że rozpoczęty, dzięki tej stronie, wolontariat jest i rozwija się. Czuję się z tego dumna.

·         Już po moim odejściu, gdy rozpętała się burza internetowa, rozpoczęły się zmiany w schronisku (dyrekcja otrzymała do realizacji kilkadziesiąt zaleceń od audytu) i chociaż trudno powiedzieć aby były one radykalne to są i dużo dobrego zostało zrobione. Między innymi  powstał wybieg dla psów, o który walczyliśmy latami.

·         Fundacja na Rzecz Zwierząt „Przytul Psa” to przecież wynik 11 lat na Paluchu.

I nie jest ważna wdzięczność, uczciwość, lojalność ludzka w obliczu dobra zwierząt.

Każdy kto je ratuje jest dla mnie ważny i wielkie dla niego dzięki.

Pozdrawiam wszystkich Wolontariuszy - Paluchowych i nie  tylko. Bądźcie z nimi, tymi udręczonymi zwierzakami. Jesteście Ich szansą.

Życzę Zdrowych i Radosnych Świąt oraz Wszelkiej Pomyślności w nadchodzącym 2012 roku.
Życzę jak najwięcej sukcesów i satysfakcji w naszej wspólnej misji niesienia pomocy bezdomnych zwierzętom.

Elżbieta Lipińska

Przewodnicząca Fundacji na Rzecz Zwierząt "Przytul Psa"

www.przytulpsa.pl