16 czerwca Na Paluchu - nieszczęśliwe odnalezienie    

Łatka to sześciomiesięczna sunia - psie dziecko. Jej opiekunowie poszli z nią na spacer i przy ruchliwej Wisłostradzie spuścili ze smyczy. Ona, w dziecięcej zabawie oddaliła się i wpadła pod pędzące samochody.... Z powodu głupoty i niefrasobliwości ludzi doznała przerażającego wypadku.

Ranna, cierpiąca, przerażona i biedna trafiła Na Paluch. Tu otrzymała pomoc ale zderzenie z samochodem spowodowało poważne obrażenie kręgosłupa. Doznała niedowładu tylnych nóżek. Łatka nie zdawała sobie sprawy ze swojego nieszczęścia. Widząc ukochanych opiekunów myślała, że to koniec jej cierpień, że ją zabiorą, że znów będzie spała na swoim posłanku, że będzie się do nich przytulać, że będzie szczęśliwa....

                                                                                            I tuliła się, tuliła, tuliła...

Jej właściciele prosto ze schroniska zabrali ją do kliniki i po diagnozie potwierdzającej orzeczenie lekarzy z Palucha - diagnozie kalectwa - natychmiast uśpili. Bez skrupułów, bez serca, bez litości. Powiedzieli, że nie miała szans... na wyzdrowienie ? Ale miała szanse na życie.

Łatka umierała w obcym, nieprzyjaznym miejscu, które stanowiło kolejny element jej udręki i cierpienia. Zabito ją z powodu kalectwa. Gdyby została w schronisku wciąż by żyła, miałaby za kolegę kalekiego Rudka oraz swoje drobne, psie radości.

Miała szansę na życie.

Ne dane jej było zobaczyć swoich szczenięcych zabawek, przespać się na swoim posłanku, w swoim domu, zapomnieć o przeżytym koszmarze, który zafundowali jej ci, których kochała. Ona im wybaczyła ale oni nie zaakceptowali jej kalectwa - po co im kaleki pies? Nie podarowano jej ani jednego dnia życia w domu i spokojnej, bezstresowej śmierci... aby mogła odejść godnie...

Aż tyle, czy tylko tyle...
To za dużo aby człowiek mógł spełnić i zrozumieć...  zrobić tyle dla swojego psa, dla psiego dziecka, któremu zafundowano umyślnie czy nieumyślnie cierpienie, strach i śmierć...

ZABAWKA SIĘ POPSUŁA. TRZEBA WYMIENIĆ NA NOWĄ.

 a tak chciałaś żyć, tak jak chcą żyć starzy lub kalecy ludzie...

Żegnaj Łatko...

**************************************************************************

To był radosny wpis z soboty 14 czerwca 2008 r.
NIEAKTUALNY

Dzięki Karolinie, która  niedawno urodziła synka Filipa i tylko "internetowo" może pomagać zwierzakom sunia Łatka została odnaleziona przez właścicieli. 14 czerwca raniutko Pan Wojciech przyjechał po nią do schroniska. Okazało się, że sunia uległa wypadkowi i ma niedowład tylnych nóżek...
Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia i wszystkiego najlepszego!