Bandi z Palucha (numer 1308/08)

7 czerwca 2009

Serdecznie Wszystkich witamy!!!
Bandi chce się wszystkim przypomnieć i oczywiście wszystkich pozdrowić! Dzięki nowej Rodzinie, Bandusiowi ubyło kilka latek..., w każdej chwili jest gotowy do zabawy. Marzena jest przeszczęśliwa, że zyskała takiego przyjaciela, a mordka Bandiego mówi sama za siebie...Nie sprawia żadnych kłopotów, jest bardzo grzeczniutki i zrównoważony, a Marzena powiedziała, że jest również bardzo mądrym psiaczkiem.
Pozdrawiamy serdecznie: Bandi ze Swoją Rodzinką i Iza z Misiem.

  

*************************************************************

22 marca 2009 r.

Witamy Wszystkich serdecznie!!

Mamy same dobre wieści. Otóż Bandi miał robione dokładne badania, wszystkie wyniki są w NORMIE, więc Banduś jest już ZDROWIUTKI!!!!! Ogonek też mu się zagoił, sierść zrobiła się ładniutka, błyszcząca, no i oczywiście jeszcze przytył. Zrobił się z niego niesamowity "psiak wesołek" i jeszcze większa przylepka, niż był, najlepszym miejscem do siedzenia dla niego są Marzeny kolana. Jest wspaniałym psiakiem, bardzo kochanym przez swoją Rodzinę! I tego życzymy wszystkim zwierzakom-wspaniałych, ale przede wszystkim ODPOWIEDZIALNYCH opiekunów. Pozdrawiamy wszystkich bardzo serdecznie
Marzena z Bandim i Iza z Miśkiem

  

   

***********************************************************

14 lutego 2009 r.

Witamy Wszystkich serdecznie!

Z radością zawiadamiamy, że Bandi powolutku dochodzi do siebie, psiak był niesamowicie zarobaczony i jest cały czas leczony (dostaje antybiotyki w zastrzykach), ale przytył już 5 kg. Ogonek nie chce mu się zagoić i być może będzie potrzebna operacja. Na spacerach Bandi jest grzeczny i raczej spokojnie omija pieski, ale chyba nie lubi długich spacerów, najlepiej czuje się w pobliżu domu, natomiast w mieszkaniu czasami zachowuje się jak mały szczeniaczek, tak potrafi rozrabiać...Niedawno "wydał" z siebie wreszcie głos, bo przez pierwsze dni wogóle nie szczekał.
To jest od Bandiego
Czy wiecie, co to Psie Szczęście??? Dla mnie to moja Pani mnie kochająca
I Psie Szczęście dla mnie to JEJ ręka czule mnie głaszcząca
Psie Szczęście to domek, którego dawno się nie miało…
Więc powiedzcie, czy dla psa dużo to jest, czy mało???
Ja Wam odpowiem-dużo!!! I jeśli ktoś mnie jeszcze  pamięta
Niech spojrzy na zdjęcia, to moja mordka, już uśmiechnięta!!!

Pozdrawiamy bardzo serdecznie, życzymy wszystkim zwierzakom nowych, wspaniałych opiekunów
Marzena z Bandim (i Iza z Miśkiem)


  

  

**************************************************************************************

28 stycznia 2009 r.

Pozdrowienia od BANDIEGO!

To ja, Bandi, pozdrawiam wszystkich, którzy się mną zajmowali
Wychodzili na spacerki, głaskali i otuchy dodawali
Mam już Swoją Panią, posłanko, miseczkę..., jestem taki wniebowzięty...
Wkrótce zobaczycie na zdjęciach mój pyszczek uśmiechnięty
A teraz idę do kuchni, bo czuję, że za chwileczkę
Moja Pani postawi dla mnie moją Własną, pełną miseczkę!!!
Wszystkim Zwierzakom życzę cierpliwości, bo zawsze jest nadzieja...
Że i one, tak jak ja, spotkają swojego Dobrodzieja!

Marzena z Bandim (do życzeń dołącza się Iza J. z Miśiem)

**************************************************************************************

27 stycznia 2009 r.

No wreszcie stało się. Nadszedł TEN dzień, na który czekaliśmy tak bardzo...

Oto relacja z adopcji.

Adopcja przebiegła bardzo sprawnie. Dzięki pani dyrektor, która osobiście zajęła się Bandim, wyglądał dużo lepiej niż 1,5 tyg temu.
W drodze Bandiś był spokojny. Od razu pokochał swoją wybawicielkę i juz w domu nie opuszczał jej na krok. Wspólnie go wykąpałyśmy, dał sie
wsadzić do wanny bez problemu i stał bardzo grzecznie jak go szorowałyśmy. Potem już tylko
przytulał się do pani Marzeny i nastawiał do głaskania. A tuż przed moim wyjściem położył sie na posłaniu i cały zakopał pod kocem. Tylko
kawałek ucha wystawał :)))))) Zresztą sami zobaczcie. Wierzę, że to jest jego dom do końca dni. Na pewno będzie miał w nim bardzo, bardzo dobrze ;))))
Aga

My wolontariusze, jego Dobra Dusza Pani Izabela i wszyscy Kibice strony dziękują Pani Marzenie za serce i dom dla Bandiego.

Dziękujemy pani Dyrektor za bezproblemową adopcję.

Wszystkiego najlepszego !!!

A oto pierwsze zdjęcia z nowego domu.

*********************************************************************

Bandi został okrutnie potraktowany przez los. Najpierw był krzywdzony i porzucony przez właścicieli, potem przez wiele miesięcy gasł w schronisku aby wreszcie pojechać do "wymarzonego" domu. Ten dom okazał się zwykłym oszustwem i pies po dwóch tygodniach wrócił Na Paluch gdzie surowe warunki dla tak delikatnego psiaka są niezwykle niszczące...

Pilnie szukamy dla Bandiego domu do końca życia.

Poniżej opis wydarzeń i jego smutna historia.

******************************************************************

20 października 2008 r. zadzwoniła do mnie osoba,
która powiedziała, że wreszcie nastąpił ten moment kiedy ma już własne mieszkanie i może przygarnąć psa ze schroniska, że chce pomóc jakiemuś bidakowi. Wskazała amstaffa Luxa ale odradziłam jego gdyż ten pies wymaga bardzo doświadczonego opiekuna. Zaproponowałam Bandiego i poprosiłam aby ta  pani porozmawiała jeszcze na jego temat z Agnieszką i Izą. Aby ta decyzja była przemyślana, aby go nie skrzywdzić po tym co przeżył.  Na nich też zrobiła dobre wrażenie. Po wielogodzinnych rozmowach...
24 października doszło do adopcji. Pokazuję to w aktualnościach z tamtej soboty.

Po kilku dniach od adopcji - 30 października 2008 r. - otrzymaliśmy e-mail:
"Agnieszko, Bandi musi jak najszybciej albo trafic do domku jakiegos albo gdzies indziej, bo MUSI byc leczony, wrocilam z nim od weterynarza, bo nietrzyma moczu, jest podejrzenie zapalenia pecherza, i tarczycy oraz czegos tam czegos, dali zaszczyki, kroplowke....ale potrzebuje dalszego leczenia. Wiec pytam sie co dalej, jaki proces zabrania Bandiego, ja rozumiem ze trudno o dom, pytalam sie nawet weterynarza, ale pisze to zebys wiedziala ze pies nie jest zdrowy."

31 października dodała:
"  rozmawiałam z Panią Agnieszką i wszystko jej tłumaczyłam, przyjezdza moj ojciec z psem..."

Pani Joanna tym razem była konsekwentna. Wieczorem, 7 listopada 2008 roku przyprowadziła biednego psa do schroniska. Z kanapy trafił do zimnej, surowej klatki w schronisku a powitał go chór rozpaczliwego szczekania i wycia jego towarzyszy...

Bandi przeżył szok. Z rozpaczy "zjadł" tej nocy budę... Nigdy przedtem nie zachowywał się tak.

To niewyobrażalna krzywda dla psa tak doświadczonego przez życie. Na początku miał dobry dom, potem kilka lat spędził w łazience, bity i dręczony, potem kilka miesięcy był w schronisku a gdy wreszcie poczuł się szczęśliwy znowu ludzie w okrutny sposób zakpili sobie z niego....

Pozostaje tylko nadzieja, że los okaże się sprawiedliwy...

**********************************************************************

Wyznanie Bandiego - przeczytaj, może Cię wzruszy i...

Niestety historia Bandiego jest bardzo smutna. Ostatnie kilka lat spędził zamknięty w łazience u swojej byłej właścicielki. Na końcu wylądował w schronisku. Mimo tych przeżyć Bandi jest bardzo pogodnym psem. Kocha ludzi i najchętniej by się tylko przytulał i nastawiał do głaskania. Na spacerach jest bardzo grzeczny i cieszy się z każdej chwili spędzonej poza schroniskiem. Nadaje sie i do mieszkania i do domu.
Wolnotariusz Agnieszka-  mail:agaszka@gmail.com

 tel. 0606 897 065.

Bandi ze swoją Wolontariuszką Agnieszką.

 

A oto historia opowiedziana przez jej naocznego świadka.
"Nie jestem właścicielką psa, o którym chciałam coś powiedziec, ale znam go bardzo dobrze. Pies amstaff został przywieziony na Paluch 16.05.br, numer nadany w schronisku 1308/08. Psa przywiózł mężczyzna, powiedział prawdopodobnie, że jest pracownikiem lotniska i tam znalazł psa. Właścicielka psa również pracuje na lotnisku i to ona poprosiła kolegę o odstawienie psa do schroniska. Pies nazywa się Bandi, ma ok. 8 lat (u niej był 5 lat). Ostatnie 3 lata, odkąd właścicielce powiększyła się rodzina, Bandi całymi dniami musiał siedziec w łazience, ale jeśli zetknął się z dziecmi, zachowywał się bardzo grzecznie. Bardzo ładnie chodzi na smyczy i jest przyjacielsko nastawiony do WSZYSTKICH ludzi, każdego obcego człowieka traktuje  jak dobrego znajomego. NIGDY nie wykazał żadnej agresji do ludzi, nawet w sytuacji, kiedy w domu przez ostatnie miesiące był naprawdę żle traktowany (był bity). Jest pieskiem "przylepką" dla wszystkich znajomych, czy nieznajomych osób. Ale brakowało mu odrobiny zainteresowania ze strony właścicielki i przez ostatnie lata jego świat ograniczył się do ciasnej łazienki. Bandi jest bardzo łagodny w stosunku do suczek, ale nie toleruje innych psów."

A oto jego historia widziana jego ślepkami.
(przekazała nam jego Dobra Dusza)


Miałem kiedyś domek i pana swojego
Pozbawiono mnie tego dnia pewnego
Co ja takiego zrobiłem? przecież byłem grzeczny
Gdzie znajdę nowy dom, jak piesek ze mnie stary i stateczny?
Oni mnie już nie chcieli, nikt nie miał dla mnie czasu
Miałem siedzieć w łazience i nie robić hałasu
Ale słyszałem, jak mówili, że się mnie pozbędą...
Że nie będę miał już domu i stanę się przybłędą...
Zawieżli mnie do Schroniska, a tam w klatce zamknęli
Więc siędzę tu i myślę-dlaczego mnie już nie chcieli?!
Nikogo nie ugryzłem, nawet rzadko szczekałem
A dobrego serca i tak się nie doczekałem
Jak to jest możliwe, że najpierw nas kochają
A później bez powodu z domu się pozbywają?
Teraz zza krat patrzę na przychodzących ludzi
I jeszcze we mnie nadzieja ogromna się budzi...
Bo najpierw pomyślałem "to tylko na chwilę, ta klatka dla mnie gdzieś tam pod płotem"
Oni zatęsknią, wrócą po mnie i zabiorą do domu z powrotem
I pozwolą wyjść wreszcie z tej ciemnej łazienki
Gdzieś w kąciku położą materacyk miękki..
Koniec marzeń-nie przyszli... to może jutro przyjdą?
Do lasu, czy na trawkę chociaż ze mną wyjdą?
W Schronisku mam Przyjaciół wśród wspaniałych ludzi
Więc czemu za dawną Panią tęsknota we mnie się budzi?
I wypatruję jej z klatki, aż mnie ślepka bolą
Nie..., nie ruszy jej sumienie nad moją psią dolą
Niektórzy ludzie myślą, że pies nic nie czuje
I wyrzucają, jak zabawkę, która się zepsuje
Więc mam prośbę do LUDZI, takie psie wołanie
Jeśli kiedyś w Waszym życiu tak się stanie
Że weźmiecie pieska, np. zgodnie z modą...
A później stanie się dla Was "życiową przeszkodą'
Szukajcie mu domu, nie "fundujcie" schroniskowych wczasów
Czy doczekam na starość właśnie takich czasów?
Że nie będzie Schronisk i tych wszystkich klatek
Każdy psiak będzie miał pana i miłości dostatek?
Co czujesz, CZŁOWIEKU, jak mnie tu zostawiasz
I dla swojego kaprysu domu mnie pozbawiasz?!!!
Czekam teraz na Kogoś, kto nadzieję przywróci
I sprawi, że mój los na lepsze się odwróci
Potrzebuję trochę miłości, miseczki odziennie
W zamian oddam serce i będę służyć Ci wiernie
Ja też potrafię kochać, na spacer cię zabiorę
Zastanów się, może to TY odmienisz moją dolę???