Dog argentyński Na Paluchu

Pierwszy raz przybył Na Paluch w 2006 roku. Poniżej pokazuję zdjęcie z przyjęcia do schroniska. Drugi raz trafił tu na początku br. roku dzięki Pani, która interweniowała widząc w jak był okropnym stanie - cały pokryty krostami i ranami. Po przybyciu do schroniska był leczony i otrzymał najlepszą opiekę jaką może zapewnić psu taka placówka.  Jednak nie wyleczono go i nie poprawiono radykalnie jego kondycji. Pies z tak zaawansowaną alergią musi mieć wyjątkowe warunki. Nawet w domu trudno im sprostać. Wciąż męczą go biegunki a jego łapy są jedną raną....

Dziękujemy wspaniałej Pani za troskę i uratowanie Argentino, dziękujemy pani Dyrektor, lekarzom i opiekunom za troskliwą opiekę.
Dzięki Wam otrzymał kolejną szansę na życie.

13 maja 2008 r.

12 maja 2008 r.

Popatrzmy na Argentino i jego towarzyszy. Popatrzmy jaki szczęśliwy.
Dziękujemy Panu Jakubowi za stworzenie raju dla Argentino.

***************************************************************************************

Został wydany do adopcji 14 kwietnia 2008  roku.

Na drugi dzień  Pan Jakub napisał" "Jednak go dziś wykąpaliśmy i dobrze wyczyściliśmy uszy. To było takim momentem przełomowym – wtedy chyba odzyskał radość życia. Zaczął tak skakać ze przestraszył suczkę i o mało co nie doszło do starcia. Na szczęście rozdzieliliśmy je na czas. Jeszcze niestety nie zrozumiała ze ten pies nie jest dla niej zagrożeniem. Ale jesteśmy dobrej myśli. Jest taki radosny, zero agresji. Bardzo byśmy chcieli jak najszybciej go odkurować. Dziś spróbujemy delikatnie - ryżu z twarogiem. Wszystko na razie przez niego przelatuje – karma dla alergików czy lekarstwa. Do uszu dostał lekarstwo które uratowało pittbule ucho w mig, a na łapy maść z antybiotykiem."

A oto zdjęcia z nowego domu. 

**********************************************************************

W schronisku na spacerze z opiekunem.