Ewka była aż 10 lat Na Paluchu - 424/98

10 czerwca 2009 r.

Dziś otrzymałam wiadomość, że Ewka odeszła... Prawie całe swoje życie spędziła w schronisku ale odkąd Danusia się nią zajęła to jej życie nabrało sensu.
Dwa miesiące temu znalazła wspaniały dom i niezwykle troskliwą Panią, która płacze za nią razem z nami.

Żegnaj Ewciu, daliśmy ci tyle ile mogliśmy...

*******************************************************

11 czerwca 2009 r.

Po dziesięciu latach spędzonych w schronisku pojechała do domu !!!

Gdy tu przybyła była młoda i piękna. Jednak umieszczono ją daleko, na "końcu świata" i nikt jej nie wypromował, nikt nie zauważył. Pozwolono jej się zestarzeć w tym smutnym miejscu.
Jak wielu wielu innym...

Dzięki Danusi i Zosi zobaczyła trawę i poczuła dobry dotyk ludzkiej ręki. Znalazła miejsce, które dało jej szansę. Znalazła dom.

One napisały i wciąż myślały o niej:
Jedyne, co znam to ciasna klatka, chłód i mnóstwo innych psów. Egzystuję w tej rzeczywistości od dziesięciu lat. Niedawno, po raz pierwszy od tego czasu ujrzałam słońce. Takie duże, żółte kółko. Zobaczyłam biel śniegu, błękit nieba. Chciałabym widzieć to codziennie. Poczułam też coś wspaniałego. Coś, czego nie czułam od dziesięciu lat - dotyk ludzkiej ręki. Dostałam też swoje własne imię - EWA. Nigdy go nie miałam, zawsze byłam ,,tą brązową suczką". Tyle dobrego spotkało mnie na raz. A teraz wiem, że może spotkać mnie coś jeszcze lepszego - nigdy nawet o tym nie śniłam. Własny dom. Teraz jest to już moje największe marzenie. Czy pomożesz mi je spełnić? Jeśli tak, to pamiętaj - odwdzięczę Ci się dozgonną miłością.

Życzymy wszystkiego najlepszego, dziękujemy z całego serca,, a nasze wzruszenie wyciska łzy...

Prosimy Panią Dyrektor aby miejsce Ewki zostało dedykowane tym ukrytym w geriatrium, tym, które zostały zaszufladkowane jako bez szans na adopcję, tym którym nie daje się możliwośći ujrzenia przez takich Ludzi jak Ci, którzy pokochali Ewkę.

Prosimy.

  

Szczęśliwe miejsce Ewki.

*********************************************************

Nieprawdopodobne ale prawdziwe.
Miała szczęście, że przeżyła. Ale stało się to dzięki jej wyjątkowym cechom charakteru.
Bezkonfliktowa, spokojna, dobra, idealna...

Jednak dlatego też nikt jej nie zauważył - nie potrafiła zwrócić na siebie uwagi...

Zauważcie ją proszę, dajcie jej godne dożycie. Ewka jest kochana i zasługuje....
Proszę... błagam...

Kontakt - Danuta i Zosia (606-210-658, zonia4@op.pl)
 

Jej Wolontariuszki napisały:

Jedyne, co znam to ciasna klatka, chłód i mnóstwo innych psów. Egzystuję w tej rzeczywistości od dziesięciu lat. Niedawno, po raz pierwszy od tego czasu ujrzałam słońce. Takie duże, żółte kółko. Zobaczyłam biel śniegu, błękit nieba. Chciałabym widzieć to codziennie. Poczułam też coś wspaniałego. Coś, czego nie czułam od dziesięciu lat - dotyk ludzkiej ręki. Dostałam też swoje własne imię - EWA. Nigdy go nie miałam, zawsze byłam ,,tą brązową suczką". Tyle dobrego spotkało mnie na raz. A teraz wiem, że może spotkać mnie coś jeszcze lepszego - nigdy nawet o tym nie śniłam. Własny dom. Teraz jest to już moje największe marzenie. Czy pomożesz mi je spełnić? Jeśli tak, to pamiętaj - odwdzięczę Ci się dozgonną miłością.