Fado z Palucha - nr 3638/07
14 marca 2009 r.
Fado umarł nad ranem. Już
tydzień wcześniej widziałam, że był słabszy i chudszy...
Odszedł i nie zdążyliśmy mu pomóc.
Odszedł i tak bardzo nam smutno...
Odszedł, ale będziemy o nim pamiętać....
Jaka szkoda, że w schronisku...
****************************************
To wspaniały pies.
Kochany, spokojny, pełen miłości do człowieka.
Pokochałam go od razu gdy go zobaczyłam - nie można inaczej.
Przebywa w geriatrium,
w maleńkiej klatce, która znajduje się w ciemnym, mrocznym pomieszczeniu.
Ma tam czysto i ciepło... ale jest to życie jak w więziennym lochu.
Czasami jest wypuszczany na betonowy, maleńki, mokry i zimny wybieg...
Jest przeraźliwie chudy i głodny. Po prostu rzuca sie na jedzenie...
Raz na tydzień otrzymuje 15 minut spaceru... i wtedy przez chwilę żyje...
To jego całe życie.
On umrze w samotności i schroniskowym koszmarze...
Proszę pomóżcie.
Czy ktoś zaoferuje pomoc finansową osobie, która zdecyduje się na jego adopcję?
Może to byłoby rozwiązanie... Jego leczenie może być kosztowne.






