Nasz kochany Fredek nie żyje...

Fredek mieszkał w klatce B25 w sektorze 3 razem z czterema bardzo przyjaznymi suniami. Był od nich sporo mniejszy , ale świetnie się dogadywali i żyli jak rodzina... Niestety, niedawno do klatki dołączył Ares....pies o pewnych cechach amstafa...który już na pierwszym  spacerze wykazywał dominację w stosunku do suczek jak i  do Fredka.

Ww obawie o życie Fredzia zaprowadziłam go do biura adopcji i Fredek został umieszczony w kontenerku. Niestety tydzień póżniej ponownie znalazł sie w klatce B25. W ostatnią sobote Fredek już na nas nie czekał. W biurze powiedzieli że nie mają informacji na temat Fredzia i zasugerowano nam ze opiekun przeniósł go do innej klatki tylko nie przekazał jeszcze do biura informacji. 

Dałyśmy się niestety nabrać. Pewnie w sobote Fredek lezał juz martwy w budzie!... Dziś mamy żal do siebie że nie przyszło nam wczesniej do głowy ze Fredek mógł umierać w swojej własnej budzie ( tak jak to miało miejsce z Lisią) kiedy to inne psy z B25 własnie wychodziły na spacer.

Fredek został zagryziony .I tak w klatce B25  zakończyło się życie naszego Fredka, który czakał na dom od 2005 roku.

Jedno pytanie....jaki człowiek do klatki z malutkim pieskiem dokłada rosłego psa w typie amstafa???? 

W załączeniu nasz Fredzio...jak zwykle radosny na spacerach....