Lisia - 1927/07
Bardzo smutna historia z happy endem.
Ku naszej wielkiej radości Lisia została adoptowana kolejny raz i nie wróciła do schroniska.
Wszystkiego najlepszego !!!
**********************************************************************************
To wspaniała sunia, w typie akity.

Oto jej smutna historia.
Zaczęło się tak.
Gdy Pan Radek adoptował sunię Damę ze schroniska zobaczył pieska, który akurat
przybył i bardzo zapadł mu w pamięć. Po kilku miesiącach napisał do mnie z
prośbą o wypromowanie jego na stronie.
Zaczęłam poszukiwania i z tygodnia na
tydzień mi się nie udawało go znaleźć…
To był piesek nr 1927/07. W poszukiwaniach
pomagała mi moja Ela.. I właśnie ona pewnej soboty natrafiła na ślad. W
ostatniej chwili...
Ela odkryła straszną rzecz.
W budzie, w kałuży krwi leżał
pies. Jego szyja i noga były obdarte ze skóry… to sprawa współtowarzysza
niedoli, który przez wiele dni po prostu go okaleczał. Nie zauważył tego
nikt i pewnie pies skonałby
w
cierpieniach gdyby nie Ela.. Opiekunka, która pomagała wyciągać poranione
zwierzę, złapała sie za głowę: "jak ktoś mógł wprowadzić sukę do tej klatki, w
której rezydowała inna suka - nienawidząca osobników jej płci.
To była właśnie Lisia. Leczenie trwało długo i było bardzo kosztowne, a co
najważniejsze ogromnie bolesne. Wydarzenia odbiły się też na psychice Lisi,
która kilka razy wracała z adopcji...






