Potek - nr 2968/07
30 października 2008 r.
„Benio po operacji. Dr wyrwal mu pare
zębów pod każdym ropnie. Za jednym z zębów trzonowych
odleżyna. Piesek ma 10 lat.
Jąderka tez zostaly w lecznicy. Koszt sterylizacji standardowo ustalony
wszedzie taki sam wiec nie wiem czemu schronisko nie zwraca skoro ma
obowiązek wypuścić psa wykastrowanego. Benio już czuje w miare dobrze.
Musi brać lek bo ropa dosłownie tryskala spod zębów.
I jak on miał mieć zdrowe serce.
Miednica zbadana. Była złamana i źle się zrosła. To samo staw kolanowy. ..”
Wszystkiego dobrego i dużo dużo zdrowia !!!
*******************************************************************************
2 października 2008 r.
2 dni temu zadzwoniła przemiła Pani Ola i.. powiedziała, że chce adoptować właśnie jego. Bezbronnego, delikatnego i tak bardzo samotnego małego pieska. Dziś pojechałyśmy do schroniska. Pani Ola zobaczyła Potka i na moje pytanie o decyzję odpowiedziała - "przecież przyjechałam po niego". Na spacer zabrałyśmy również drugiego wybrańca - Drupiego. Pani Ola postanowiła adoptować go po wykonaniu kastracji. Wieczorem otrzymałam sms'a i mms'a. Powiem krótlko. Potek już jest szczęśliwy.
Wszystkiego najlepszego !
*******************************************************************************
Było
to 22 października 2007 r. Mały piesek biegł
pomiędzy samochodami ulicą Puławską. Przerażony, zagubiony, u kresu sił
przebierał swoimi krótkimi nóżkami i wciąż miał nadzieję, że dogoni tych...
którzy go tu wyrzucili... Za chwilę mogło się stać to najgorsze..
W tym wszystkim miał jednak szczęście. Jechali tą drogą wolontariusze z
Palucha i nie pozostawili go bez pomocy. Zabrany do samochodu Potek przytulił się
mocno do swojego wybawcy i od razu zaufał. Pojechał do schroniska. Tu
okazało się, że bardzo słabo widzi.
Według diagnozy lekarzy jest możliwa operacja, która mu poprawi wzrok…
Przebywa
obecnie w kontenerku obok biura adopcji schroniska. Raz na tydzień
odwiedzają go jego wolontariusze, którzy kochają go bardzo ale są bezsilni i bezradni.
Nie mogą go zabrać do domu...
To
niezwykle miły, spokojny i słodki psiak.
Wspaniały, czuły, bezpieczny dom
dla niego jest największym naszym marzeniem.
Tel. do wolontariusza - 503 069 502







**********************************************************





