Mr White z Palucha
Wolontariusz - 503 069 502

29 stycznia 2011 r.

PS. Pisałam z Paniami od Misterka są zachwycone, nie sądziły że to taki mądry pies, ponoć to chodzące szczęście.

12 grudnia 2010 r.

Popatrzmy jeszcze raz na szczęście Misterka. Ja mogę patrzeć, i patrzeć i patrzeć... i robi mi sie tak ciepło na sercu.
Przed oczami mam dzień gdy wyciągałam go z licznej klatki. Pokracznego dzikuska bez szans..
Świat nie jest taki zły, jeśli takie bajki się zdarzają .
Życzę wszystkiego najlepszego dla Misterka, jego towarzyszki oraz nowej Rodziny - samych szczęśliwych dni.
Gdy czynimy dobro to wraca ono do nas ze zdwojoną siłą.

***********************************************************

4 grudnia 2010 r.

Mr White w nowym domu.

Trudno było uwierzyć, że to się stało. Mój ulubieniec Mr White, którego jako dzikuska "wyciągnęłam" z licznej klatki w schronisku tymczasowym, na końcu świata, bez szans na adopcję.
Pokochałam go za to, że taki pokraczny, biedny, przerażony, nieufny, zapomniany ... tak bardzo potrzebujący pomocy.
Długo czkał, chociaż wiele osób przychodziło po niego. Wychodzili bez niego...
Widocznie czekał na Nich, Matkę i Córkę, które też wyszły bez Niego. Wyszły z Palucha z niewidomą sunią i ... po kilku dniach wróciły po Mr White'a.
Dziękuję najpiękniej jak umiem. Jestem szczęśliwa, jestem wdzięczna.
Życzę Wszystkiego Najlepszego !!!
Pozdrawiam nowych Opiekunów i Jego, kochanego, pokracznego, mojego paluchowego przyjaciela Mr White'a.

http://psia.tv/pokaz-187-mr--white---podopieczny-z-palucha.html

************************************************************************

Był jednym z 2300 bezimiennych numerów na Paluchu.
Przebywał w klatce, w schronisku tymczasowym, z innymi psami. Jego świat to były kraty, pokryty odchodami beton, rozwalająca się buda i brak perspektyw na lepsze życie...
Kto przygarnie pokracznego brzydala...

Był zdziczały. Na próbę zbliżenia odpowiadał paniczną ucieczką do budy.
Co tydzień karmiłam pieski w tej części schroniska: A, A', B,  B" - jego też i marzyłam aby mu pomóc.
Ale jak?
I wreszcie nadarzyła się okazja. Zwolniła się buda obok biura. Bardzo trudno było go złapać i wyprowadzić z klatki.
Udało się. To było w czerwcu 2009 r.
Ostatnio Mr White otworzył się. Pokazywał uczucia, zadowolenie. Z dzikuska zrobił się wdzięcznym przyjacielem. Radośnie, nieporadnie skakał na swoich krótkich nóżkach gdy mnie zobaczył i gdy wychodziliśmy na spacer.
Dokładałam mu słomy w siarczyste mrozy i i nalewałam wody. Mimo że obok biura nie zawsze to miał..
Kocham Mr White'a. Martwię się o niego...
Obecnie zabrano mu jego wolontariusza i te odrobinę czułości i radości. Pozostał tylko łańcuch.
Nie udał się człowiek Panu Bogu...

Pomóżcie małemu pokracznemu pieskowi. Was też pokocha jego małe serduszko.
Mówią mi, że chudnie i marnieje...

I nie mówcie, że to tylko jeden piesek z 2300, że nic nie znaczy. Przecież to jego życie, a życie jest tylko jedno...

A oto Mr White na filmiku:
http://psia.tv/pokaz-187-mr--white---podopieczny-z-palucha.html