Gacuś znaleziony nad Wisłą

Piesek był pierwszym podopiecznym Fundacji na Rzecz Zwierząt Przytul Psa - kliknij...
Wszyscy go pokochali... był wyjątkowy...
Był...

5 pażdziernika 2009 r.

5 października, wieczorem odszedł Gacuś.
Był naszym pierwszym fundacyjnym psiakiem. Znalazła go Agata 15 marca br., gdy leżał nad Wisłą w kałuży wody. Miał na sobie ponad 300 kleszczy. Był wrakiem psa, jednak udało mu się wyjść z babeszjozy. Był radosnym, wspaniałym, naszym ukochanym psem...

Żegnaj Gacusiu, niech Ci tam będzie lepiej...

************************************************************************

16 kwietnia 2009 r.

Gacek pojechał do Gdyni, do domu, ale nie pozostał tam - nie chciał się z nami rozstać, a my nie mogliśmy się rozstać z Nim...
Pozostał z nami.

  

więcej...

***********************************************************************

21 marca 2009 r.

Gacuś wyraźnie cieszy się na nasz widok.
Poszedł dziś na dłuższy spacer do pobliskiego parku. Był bardzo zadowolony i chętnie biegł przodem.
Zaczyna mu być za ciasno w maleńkim domku w garażu...

I tylko jeszcze ta rana...

  

************************************************************************

19 marca 2009 r.

Gacuś przyzwyczaja się do swojego nowego lokum i coraz pewniej się czuje. Coraz chętniej też je. Nie lubi chodzić na spacery. Chyba po prostu boi się... Dziś pierwszy raz delikatnie i nieśmiało poprosił o pieszczoty... Jest taki całkowicie podporządkowany, tak jakby się bał aby go nie odtrącić...
Wieczorem znowu jedziemy do kliniki.
Niestety musi mieszkać sam w garażu ze względu na obecność w tym domu innych psów.

  

  

  

  

******************************************************************

18 marca 2009 r.

Wciąż jest bardzo chory, słaby i zrezygnowany...
Wciąż pozostaje nadzieja na wyzdrowienie, ale nie widać poprawy... Dziś znowu jadę z nim na kroplówkę i zastrzyki do naszej kliniki.
Jedynie pocieszam sie, że jeśli pies je to ma szansę na życie.

  

  

 

  

Tylną część ciała ma bardzo obolałą i otwierają się rany, z których wycieka ropa...

2009-03-16 Gacuś był u weterynarza i tymczasowo przebywa u nas...
 

Gacuś obecnie przebywa u nas w domu. Dopóki jego stan nie ulegnie znacznej poprawie i będzie wymagał ciągłej opieki medycznej pozostanie z nami. Dziękujemy serdecznie za wpłaty dokonywane dla Gacusia. Umożliwiają nam zapewnienie Gacusiowi fachowej opieki. Bądźcie z nami. Zapraszamy do obejrzenia relacji z dnia wczorajszego

 

2009-03-15 Przez kilka dni leżał na zalanej wodą łące... Potrzebuje pomocy!
 

Leżał od kilku dni na zalanej przez Wisłę łące... Nikt się nim nie zainteresował... A on tak leżał i podobno podnosił tylko łepek. Dzisiaj, gdy znalazła go nasza wolontariuszka Agata, na widok parówki trochę ożył, później lizał ją po ręce, jakby była jego wybawcą... Jest wycieńczony... Okoliczni rybacy zapytani o niego powiedzieli, że kilka dni temu widzieli go jak leżał cały mokry i myśleli że jest nieżywy. Prawdopodobnie ktoś chciał go utopić, ale psiak zdołał się uratować, błąkał się po  okolicy, aż w końcu zrezygnował i się poddał. Ukrył się za wałem przeciwpowodziowym i leżał w tej wielkiej kałuży, myśląc, że to koniec...Mimo, że znamy go tak krótko, wiemy, że jest kochanym, cichym psem, którego ktoś bardzo skrzywdził. Pomóżmy mu... Jest bardzo wycieńczony. Szukamy dla niego domu docelowego lub chociaż tymczasowego. Potrzebuje troskliwego opiekuna i leczenia.. Na jego skórze było kilkadziesiąt kleszczy, więc jest bardzo prawdopodobne, że ma babeszjozę. Bardzo prosimy o pomoc finansową na zapewnienie mu utrzymania oraz opieki weterynaryjnej. Pomóż nam go uratować - przekaż na tego psiaka, który tak bardzo chce żyć, choć niewielką kwotę (numer konta naszej Fundacji: 66 1060 0076 0000 3200 0133 1036, tytułem "Gacuś"). Będziemy wdzięczni za każdą złotówkę!