Bezdomny pies w typie malamuta potrzebuje domu
Pies jest pod opieką Fundacji na Rzecz Zwierząt Przytul Psa - kliknij...

18 maja 2009 r.

Mors trafił do kliniki ponownie po tym jak uciekł z domu tymczasowego w Żabnieńcu. W klinice Anda, w Konstancinie Jeziorna, zajęto sie nim bardzo troskliwie. Wykonano badania i zdjęcie rtg łapy. Wykazało ono, że jego łapa była złamana i pozostał uszkodzony staw. Lekarze nie doradzają operacji. Jest to stare złamanie i trudna operacja na stawie.

Dziękujemy serdecznie Lekarzom i Personelowi kliniki Anda za wspaniałą opiekę i uratowanie Morsa.

Mors został zaszczepiony i zaczipowany. Dziś wieczorem spodziewamy się Gościa z Torunia. Pan jedzie specjalnie po naszego pupila.
Trzymajcie kciuki za szczęśliwa adopcję.

  

********************************************************************************

10 maja 2009 r.

Dziś odbieramy Morsa z kliniki.
Cudem udało mi się zdobyć dom tymczasowy - po prostu w ostatniej chwili. Pani, która obiecała przygarnąć go na dwa tygodnie wycofała się dziś rano...
Oto zdjęcia z podróży. Trochę płakał...
Niestety z domu tymczasowego zdjęć nie mam. Było tyle emocji...
Dom jest wspaniały. Na początku płakał...
Sunia rottweilerka przyjęła go przyjaźnie. Był już na spacerze w lesie. Chodzi krok w krok za panią Teresą, która dała mu imię Mops.
No, i co najważniejsze je !!! W klinice odmawiał przyjmowania posiłków.

Trzymaj się chłopie. Wygrałeś los na loterii życia.

  

   

***************************************************************

7 maja 2009 r.

Razem z przyjacielem, owczarkiem colli, mieszkał na polach przy jednej z podwarszawskich wsi. Dokarmiali psy okoliczni mieszkańcy. Pani Grażyna również zainteresowała się ich losem. Wspólnie planowałyśmy zorganizowanie pomocy.
Wczoraj rano otrzymałam rozpaczliwy telefon. Przyjechał hycel i brutalnie odławiał psy... Miały pojechać do jednej z podwarszawskiej psiej umieralni...
Udało się przekonać hycla aby zostawił psy u pani Grażyny. Napisała oświadczenie o ich przejęciu, ale nie mogły u niej zostać dłużej. Ma kaukaza, który nie lubi innych zwierząt, dwie suki i koty.
Dla colli szybko zorganizowali akcję miłośnicy rasy w odpowiedzi na nasz apel. Pojechał do hotelu. Serdecznie dziękujemy.

Ten piękny psiak w typie malamuta, został przewieziony 7 maja, późnym wieczorem, do lecznicy w Warszawie. Fundacja "Przytul Psa" wzięła go pod swoją opiekę.
Puszek, bo tak nazwała go Monika, która wiozła go do lecznicy ze względu na jego śliczne i delikatne futerko, ma kilkaset kleszczy, kuleje i lekarze podejrzewają boleriozę. Będzie miał zrobione badania krwi, rtg i inne.
W klinice bardzo płacze. Ma za sobą rozstanie ze znajomą łąką, przyjacielem colli, stresującą podróż, rozstanie z kolejną osobą, która okazała mu serce i wciąż płacze...
Nie rozumie, że aby było lepiej czasami musi być przejściowo gorzej.

Pobyt w szpitalu i badania są kosztowne.  Prosimy o wsparcie finansowe na leczenie Puszka. Jest piękny, w klinice oceniono go na 3 lata, jest przerażony, ale bardzo łagodny i przyjazny do ludzi i zwierząt. Będziemy relacjonować jego dalsze losy.

Pomóżmy mu i stwórzmy mu wspólnie świetlaną przyszłość. Zasługuje na to.

Fundacja na rzecz zwierząt "Przytul Psa"
ul. Parkowa 5K, Ustanów, 05-540 Zalesie Górne
Bank BPH (o. w Piasecznie)
66 1060 0076 0000 3200 0133 1036

kontakt - 503 069 502