Ogłoszenia z 24 lipca 2008 r.

1 sierpnia 2008 r.

i tak oto Shelby MA SWOJĄ NOWĄ RODZINĘ :))))))

we wtorek spotkałam się z miłym, młodym małżeństwem, zainteresowanym Shelby... długo rozmawialiśmy, uprzedzałam o możliwych problemach... potem pojechałam zobaczyć, w jakich warunkach miałaby suńka mieszkać...w końcu podpisaliśmy umowę adopcyjną...
nowi Państwo wypatrzyli ją na stronie psy.warszawa.pl
wywarli na mnie bardzo dobre wrażenie. spędziliśmy dużo czasu, rozmawiając o radościach... ale również problemach związanych z Shelby
przez moment zobaczyłam chyba pewną obawę, zwłaszcza w oczach nowej Pani (a może to tylko moje przewrażliwienie). szczególnie, że pierwsze wrażenie mogło nie być zbyt zachęcające...
Shelby chowała się pod moimi nogami, nie dając się pogłaskać... żadna szyneczka nie pomagała, a na wyciągniętą dłoń p. Marcina reagowała warkotem...
uprzedziłam, że tak może być przez jakiś czas, ponieważ Mała musi mieć złe doświadczenia związane z mężczyznami i boi się ich... ale przy cierpliwej pracy robi ogromne postępy :)
zaznaczałam, że w razie czego absolutnie nie wyobrażam sobie oddania jej do schroniska, bo ona tego nie przeżyje... że jeśli coś pójdzie nie tak, będę na nią czekała... usłyszałam wtedy słowa "nie ma takiej opcji, żeby oddać ją do schroniska... najwyżej nowy dom, ale nie schronisko"...  wielu ludzi tak mówi, ale tym razem te słowa zabrzmiały jakoś przekonująco B-)
początek wcale nie był łatwy... po moim wyjściu, Shelby (teraz już Łomża) popuściła mocz gdy nowy Pan chciał jej ulżyć i zabrać ją na spacer, nie dawała do siebie podejść... następne godziny, to było chowanie się za łóżko, pod biurko... i warczenie i straszenie zębami przy próbie zbliżenia ręki... próby "przekupienia" smakołykami na nic się zdawały, bo Shelby nie chciała jeść
całe szczęście, p. Marcin wykazał się cierpliwością... poprosiłam o dużo spokoju... danie jej CZASU... tyle, ile ONA będzie go potrzebowała... przecież Ona nie rozumiała, co się dzieje... dla niej znowu ktoś ją porzucił...
następnego dnia sms, że coś się zmieniło, że Mała wlazła do łóżka i łazi za nowym Panem... potem następny - że już się nie kuli, że dzielnie zniosła wizytę u lekarza weterynarii...
minęło parę dni.... pewnie jeszcze będą jakieś kłopoty... ona swoje przeszła. a i charakterek ma ;)
ale chciałabym, żeby więcej psów tak trafiało... żeby więcej osób decydujących się na adopcję pamiętało, że początki bywają trudne... ale pierwsze dni, problemy... to nie powód, by psa skreślać i oddawać...
TRZYMAM kciuki z całej siły za suńkę i nowych właścicieli i BARDZO im DZIĘKUJĘ, że zdecydowali się przygarnąć Małą... wiem, że otoczona właściwą opieką i dobrze wychowywana, dostarczy im jeszcze mnóstwa radości :))))

................................................................................................................................................................

SHELBY

sunia ma ok.7-10 miesięcy, zatem całe życie przed nią :)  wygląda, jak jamnik z domieszką spaniela. waży 7kg. jest filigranowa, delikatna w każdym wymiarze i bardzo...szlachetna B-)  niemal każdy, kto nas mija, zagaduje, cóż to za piękne stworzonko :))))

znalazłam ją wczoraj wczesnym popołudniem na Kabatach. biegała przerażona, próbowała znaleźć kogoś, kto ją chociaż przytuli... co najgorsze, wbiegała pod samochody...  niestety, nie było warunków, żeby ją przetrzymać, dlatego jedynym rozsądnym wyjściem było wezwanie Straży Miejskiej z prośbą o odwiezienie jej na Paluch na SM miałyśmy czekać 1-1,5h....potem okazało się, że patrol został wezwany do... stada dzików na Bielanach, więc czekały nas kolejne godziny czekania, a była już g.23.00...

to chyba był znak....

w międzyczasie okazało się, że Shelby (bo tak ją nazwałam) jest nie tylko sunią niewątpliwie piękną, ale również sympatyczną, milutką... i zdecydowanie nie nadającą się na schronisko w końcu zapadła decyzja-pomimo ogromnych trudności, Shelby dostała szansę-dom tymczasowy na parę dni...  biedna była tak przerażona tułaczką i obcym, groźnym światem ;) że w końcu nie chciała jeść, pić, a nawet załatwić potrzeb fozjologicznych  dopiero wieczorem, gdy położyła mi się na kolanach i przytuliła, usnęła głębooookim snem i trochę odpoczęła... gdy nabrała nieco sił, okazało się, że apetyt dał o sobie znać.... potrzeba spaceru również  i tu WAŻNA informacja-Shelby JEST JUŻ NAUCZONA CZYSTOŚCI :)))) czeka grzecznie na spacer, najwyżej się kręci jest delikatną subtelną suńką. to naprawdę jeszcze dziecko. trochę zagubione, ale widać, że pod troskliwą opieką szybko odzyskuje radość życia. uczy się BŁYSKAWICZNIE. rewelacyjnie chodzi na smyczy-trzeba czaem uważać, żeby jej nie zdeptać, bo jest niemal przyklejona do przewodnika :)  myślę, że ktoś, kto chciałby poćwiczyć np. obedience, mógłby całkiem sporo z nią zdziałac B-)  ponad wszystko przedkłada pochwałę i pieszczotę. to ważniejsze, niż smakołyki-zresztą Shelby, jak przystało na damę, je delikatnie :)  tak więc jej ulubione formy spędzania czasu to-głaskanie, pieszczoty, leżenie na kolanach włąściciela...ale również spacery z nim :)))  czas tułaczki musiał być dla tak młodej i delikatnej suni istną traumą, dlatego potrzebuje troszkę czasu. ale odrobina cierpliwości działa cuda-Shelby szybko się przełamuje a wtedy....uwierzcie mi... nie sposób jej nie pokochać :)))  widać, że JAMNICZE geny nie tylko ukształtowały jej wygląd...ale równie charakter... Shelby chciałaby być kochana, rozpieszczana i czasem jest nieco zazdrosna o to uczucie, którym została obdarowana.... ale jak przystało na jamnika...jest niezwykle inteligentna i szybko akceptuje wprowadzone reguły  Shelby będzie IDEALNĄ towarzyszką osoby starszej, samotnej... sprawdzi się również w rodzinie z dziećmi, ale lepiej takimi nieco straszymi-powyżej 8-10 lat może mieszkać z psami, ale trzeba ją spokojnie z nimi oswić, ponieważ początkowo nieco się ich boi  w razie potrzeby, służę pomocą w jej wychowaniu. jest naprawdę wspaniałą sunią !!!!!!!!!!!!!! przechodzi teraz intensywny trening socjalizacyjny :-D przyzwyczaja się do różnych miejsc, sytuacji....została dziś wyczesana, wykąpana, zwiedzała metro i autobus ;) jest przyzwyczajana do zostawania w domu, oględzin ciała etc. to bardzo ważne-szybko zdobywa sie o niej różne informacje, które będą pomocne dla przyszłych właścicieli, a także uczy wielu rzeczy, potrzebnych dobrze wychowanemu psu :)  niestety, dom tymczasowy, który zyskała, jest tylko chwilową pomocą, na dosłownie parę dni... jeśli nie znajdzie się dla niej nowy właściciel, będzie musiała trafić na Paluch. a uwierzcie mi... trochę psów już widziałam.... ona NIE DA RADY na Paluchu !!!!!! jeśli psy jej nie zagryzą, to w "najlepszym" wypadku nie dopuszczą do miski....nawet, jeśli uda jej się tego wszystkiego jakimś cudem uniknąć, zdziczeje kompletnie.....

 sprawa jest naprawdę pilna....a sunia warta polecenia

 kontakt: kaleta.kamila@gmail.com, 604-224-797