Sandra, obecnie Sonia, której matkę zabił samochód...

8 marca 2009 r.

Witam serdecznie.
W czwartek wzięliśmy do adopcji od Pani Moniki 5-ciomiesięczną sunię  Sonię (primo voto Dusia). Zyskaliśmy wspaniałego pieska i dodatkowy odkurzacz jednocześnie.
Z  szafek kuchennych i stołu zniknęły:
- biały ser
- kanapki
- cały zrolowany kotlet schabowy
- ryba
... i oczywiście wszelkie okruszki.
Szybko się do siebie przystosowaliśmy - obyło się bez łez za  poprzednią Panią i jej pieskiem. Sonia jest bardzo wdzięcznym psem, choć ostrożnym i wyraźnie 
wystraszonym - boi się samochodów i dużych psów. To chyba trauma  wyniesiona z dzieciństwa.
Z pewnymi sukcesami uczy się załatwiać swoje potrzeby na dworzu, co  wymaga jednak ode mnie sporej dawki spacerów (ku radości żony). Pojechaliśmy z nią w sobotę i dzisiaj na długi spacer poza miasto i  zaskoczyła nas wielkim zdyscyplinowaniem (bez smyczy) i wyraźną  radością.
Nawet poganiała się z innymi psami.
Sonia je wszystko bardzo łapczywie i pije bez umiaru. Cieszy się z  zabawek, które jej kupiliśmy - szczególnie kostek, ale wielką radość ma  też z prób podgryzania nóg żony na co jednak ta ostatnia się nie godzi.

Reasumując:
Sonia sprawia nam olbrzymią radość, jest ulubienicą sąsiadów i całej  rodziny i wszyscy darzymy ją wielką miłością, choć na razie próby 
spania z nami w łóżku spełzły na niczym. Ale wszystko przed nami :-)

W załączeniu fotki z własnego łóżeczka i naszej wersalki

Pozdrawiamy Nowych Opiekunów Soni bardzo serdecznie.
Wszystkiego najlepszego !!!

*****************************************************

6 marca 2009 r.

5 marca, po 3 tygodniu pobytu u mnie, Dusia/Sonia/Sandra pojechała do nowego, cudownego domu, jej nowa Rodzina jest naprawdę wspaniała!
Mam już pierwsze , dobre wieści nawet:)
Łzy oczywiście były już na 2 dni przed adopcją, ale naprawdę to wielkie szczęście dla niej ( i dla mnie ), że znależli się tak wspaniali, serdeczni i odpowiedzialni ludzie, co daje się wyczuć już w pierwszym kontakcie:)
Ci Państwo znależli Sonię na tej właśnie stronie-myślę , że jest to po prostu kopalnia skarbów:)
Serdecznie dziękuję za wsparcie i zachęcam wszystkich do oglądania i adopcji tych kochanych psiaków:)
Monika.

Najlepsze podziękowania dla Monisi i nowych Opiekunów za uratowanie Sandry.
Wszystkiego najlepszego !!!

*********************************************************************

5 marca 2009 roku
Sandra pojechała do nowego domu.

Dziękujemy Monice, wolontariuszce z Palucha, za uratowanie suni i zatrzymanie jej w domu tymczasowym, za uchronienie suni przed koszmarem schroniskowym.

Dziękujemy nowym Opiekunom!

Życzymy wszystkiego najlepszego!!!

************************************************************************

11 lutego 2009 r.

Sandrę znalazłam dziś jadąc do wsi koło Grójca. Był to jeden z najsmutniejszych widoków w moim życiu...
Przy drodze, na mostku, pół metra od jadących aut leżały dwa psy.
Z początku myślałam, ze oba zabite, ale jeden sie ruszał.  Natychmiast zawróciłam i okazało się, że jeden żyje i nic mu nie jest, ale leży wtulony w martwe ciało tego drugiego. Smutny i wystraszony... matkę zabił samochód.
Zabrałam do domu, jak się okazało sunię. Nnazwałam ją Sandra.
Jest średniej wielkości, u lekarza okazało się, że ma ok 5 mies.
Opatrzono jej dwie rany na nodze po pogryzieniach, pod okiem też ma pogryzione, Jest przerażliwie chuda, ale poza tym zdrowa. Nie mogę jej zatrzymać dłużej niz kilka dni. Mam pieska ze schroniska, bardzo zaborczego i po przejściach. Mieszkam w bloku, pracuję tyle ze nie ma mnie 9 godzin dziennie i tak sąsiedzi skarżą sie ze mój pies ujada.
Teraz mój pies nie daje jej spokoju, musze organizować pomoc żeby nie zostały same w domu.
Bardzo proszę o pomoc!
Może ktoś przygarnie sunię, jest naprawde kochana, ciągle chce, żeby ją tulić, zaczepia do zabawy mimo tak ciezkich przezyc. Oczywiście jak to szczeniak trochę rozrabia, ale to kwestia czasu, bo reaguje na "NIE WOLNO" i widać że jest mądra.
Przed oddaniem zaszczepię ją i założę ksiązeczke.
Sandra jest wykąpana.
moj tel 693 917 230 Monika Hryniewiecka