25 stycznia 2010 20:35
Misio - pies z Krzyczek
Piesek jest stosunkowo
młody - na moje oko psiarza, ma nie więcej niż 3-4 latka (dokładnie dowiem
się, jak pojadę z nim do weterynarza, żeby go zaszczepić - a pies ma ładne
białe ząbki) a mimo to wiele już w swoim życiu przeszedł. Wiem, że jego
właścicielka (a do niedawna - moja sąsiadka) wzięła go ze schroniska w
Krzyczkach.
Piesek miał pilnować domu (bo starsza Pani na co dzień mieszkała sama) i
zresztą z tego zadania wywiązywał się bardzo dobrze, choć nie jest psem dużym.
Od około roku psinę dokarmiałam po kryjomu, bo w swoim domu karmiony był
surowymi korpusami kurczaków.
Parę miesięcy temu jego Pani zmarła, a dom został niezamieszkały. Spadkobiercy
przyjeżdżali tylko na kilka minut, by jemu i malutkiej (mniejszej od jamnika)
suczce, z którą tam razem był, dać jeść. Spał w komórce. Jego katusze skończyły
się dopiero w tę sobotę (tj. 23 stycznia 2010 r.), gdy trafił do mnie. Miałam
nadzieję, że na zawsze. Niestety nie mogę Misia zatrzymać, bo mam samca -
mieszankę kaukaza, który nie lubi konkurencji do pilnowania terenu i potrafi
skarcić nawet sukę, gdy ta szczeka głośniej od niego i na dodatek przy płocie.
I wszystko byłoby dobrze (bo gdzie Misiowi do gabarytów mojego Maksa a sam
Maks przyglądał mu się na początku z zainteresowaniem), gdyby nie to, że
Misio na niego stale warczy. Scysja powoli zaczyna wisieć w powietrzu. Z ciężkim
sercem będę musiała więc go oddać, bo przy Maksie życie Misia nie będzie
komfortowe. Nie będzie bowiem mowy o swobodnym bieganiu po działce, gdy przyjdą
ciepłe dni. Nie będę też mogła zostawić ich razem na terenie, bo każda
sprzeczka może zakończyć się tragicznie dla Misia. Chcę jednak znaleźć mu dobry
dom, bo na to zasługuje. Piesek nie jest duży (sięga może do kolana), jest
szalenie kontaktowy, uwielbia pieszczoty (jest ich spragniony, bo chyba nigdy
nie miał ich za wiele) i co ważne - jest bardzo karny. Lubi dzieci. Jest też
pojetny, bo od soboty przyswoił komendę "na miejsce". Stale uczy się jeść suchy
pokarm i psie puszki, bo wciąż najchętniej jadłby tylko kości. Z dużym
zainteresowaniem i bez agresji przygląda się też kotu. Myślę, że Misio musiał
mieć kiedyś domek, bo po mieszkaniu chodzi bez skrępowania i ładnie wchodzi do
domu na wołanie. Jest też bardzo czysty - potrafi prosić o wyjście (choć przy
pierwszym wejściu obsikał w domu kilka miejsc - to jednak wynikało chyba z
chęci zaznaczenia swojej obecności i stresu). Może zamieszkać w mieszkaniu, ale
sądzę, że naprawdę byłby szczęśliwy, gdyby mógł mieszkać w domu z ogrodem, po
którym swobodnie mógłby biegać i pilnować swojego terenu. Choć ma króciutką
sierść, to może mieszkać w budzie, byleby była ona ciepła a w mrozy takie jak
obecnie - mógł spać w domu. Ważne, by w zamian za swoje bezgraniczne oddanie i
psią miłość otrzymał dużo miłości (jest bardzo wpatrzony w człowieka, cały też
czas usiłuje lizać po rękach i twarzy) i spokojny kąt do końca życia. Kiedyś
musiało spotkać go wiele złego (a kto wie - może nawet i był bity), bo
panicznie boi się gwałtownego ruchu ręką (zaraz się kuli) a nawet
wypowiedzianego stanowczym głosem polecenia.
Ma jednak duży potencjał, dlatego sądzę, że będzie prawdziwym przyjacielem i
oddanym stróżem. Może być z innym małym pieskiem lub suczką (byleby nie z
dużym, dominującym samcem).
Grażyna
Kontakt - 503 069 502




