21 marca 2011 r.

Prośba o pomoc!

Nuka i Niko to zakochana para - przykład tragicznej miłości. Trochę tak jak... Romeo i Julia. Te dwa piękne, duże psy błąkały się po osiedlach, po peryferiach miasta i po pobliskich wsiach. Zawsze trzymały się razem. Spotykałam je od około roku. Żywiły się tym, co znalazły na śmietnikach, rzadko miały szczęście, gdy ktoś zlitował się nad nimi i dał im kawałek chleba, czy jakieś kości. Sunia gdzieś po polach rodziła małe, które ginęły z ręki złych ludzi lub z głodu. Nuka to młodziutka mama i zmierzenie się z trudami rodzicielstwa i swojej bezdomności było ponad jej siły. Niko za to bardzo dobrze chronił Nukę przed niebezpieczeństwami, ale niestety i on przymierał głodem. Często też na swej drodze spotykały złych ludzi, którzy przeganiali je w okrutny sposób. Psiaki przestały mieć nadzieję i ufać... Wegetowały. Nuka i Niko miały to nieszczęście, że żyją w województwie świętokrzyskim, gdzie niestety nie ma czynnego schroniska dla zwierząt. W Kielcach nie ma możliwości pomocy dla tej psiej, zakochanej pary. Los tych biednych, wielkich psów spędzał sen z powiek mnie i przemiłej studentce z mojego osiedla. Postanowiłyśmy im pomóc. Nuka dość szybko nas polubiła i zaufała, ale Niko niestety nie. Zbyt długo był bezdomny, zbyt wielu krzywd doznał od człowieka. Gdy ludzie z pobliskiej wsi zauważyli, że dokarmiamy tę parę, zaczęli nas wyzywać, grozić nam i psom. Nie miałyśmy wyjścia, Nukę spakowałyśmy do samochodu, ale Niko niestety nie dał się złapać, nawet na silne leki uspokajające.

Nuka jest teraz w hoteliku. Udało nam się uprosić niską cenę 300zł za miesiąc. Do Nika jeździmy co wieczór, karmimy go i próbujemy przekonać, że nie wszyscy ludzie są źli. Może kiedyś nasz trud zostanie wynagrodzony i uda nam się uratować tego pięknego psa. On jest teraz bardzo smutny, tęskni za Nuką i ciągle jej szuka. Serce pęka jak patrzy się na niego, ale nie jesteśmy w stanie mu wytłumaczyć, że zawieziemy go do Nuki i nic złego mu nie zrobimy. Jeżeli Niko się do nas nie przekona, to spróbujemy uśpić go na chwilę środkiem wystrzelonym ze specjalnego karabinka, ale koszty tej operacji są astronomiczne. Dlatego nasza wielka prośba do ludzi o dobrych sercach o wsparcie.

Koszty hotelu (300 zł za miesiąc za jednego psa), sterylizacji, opieki weterynaryjnej, szczepień i złapania Nika są dla nas ogromnym wyzwaniem. Nie jesteśmy żadną organizacją, nie mamy żadnego wsparcia znikąd, a nie jest nam obojętny los bezdomnych, cierpiących zwierząt. Nuka, Niko i my będziemy wdzięczni za każdą pomoc. Nuka oczywiście poszukuje też wspaniałego domu dla siebie i może... dla Nika, jak już uda się go przekonać, że chcemy mu pomóc.

Udzielimy też wszelkich informacji na ich temat pod numerem telefonu: 698-024-294  i adresem email:
psycho.smile@interia.eu