Rottweilerka Tara

w schronisku...

28 paxdziernika otrzymałam wiadomość:

"Pani Elżbieto! Spieszę donieść, bo na pewno jest Pani ciekawa, że rotwajjjjjjlera Tara ma się u nas dobrze, boczusie się wyokrągliły, mordka się uśmiecha i powoli, powoli pannica zaczyna nam ,,wchodzić na głowę" w kwestii głaskania, drapania, miziania i czesania lśniącego futerka. Łapki jeszcze trochę krzywe dolegają, bo chodzić panna niespecjalnie lubi, ale ja też, więc chodzimy obie i leczymy nasze
nierozchodzone łapki, z tym, że ja tylne, a ona wszystkie 4. :) Szczeka donośnie i gardłowo, zwłaszcza w nocy ogłaszając, że to JEJ domek i JEJ ludziaki w nim mieszkają, kopie dziury na SWOIM ogródku, choć trochę warczę, bo pod MOJĄ kosodrzewinką;)... na pewno jest niepaląca, bo jak ja palę, to kicha i ucieka. Fajnie warczy z radości, gdy pokazuje swój brzuszek i ma zadyszkę, jak poje nadprogramowo, z tym, że nie jest łakoma na suchego boscha active, natomiast na kaszę i makaron- mniaaaaaammmm- wiaderkami, ale daję troszkę. Mamy się ku sobie i to każdy widzi :))))... Pozdrawiam serdecznie od syna i od psicy rotwajjjjlery... życzymy powodzenia w szukaniu domków dla pozostałych ,,psin z piekła rodem"- he he h e he- ,,jak ty mogłaś wziąć takie morderce do domu!"- to mój ukochany komentarz, bo ona ,,taka morderca" jak ja tancerka z Bolszoi, ale niech se tam wioska myśli, a ona niech se uchodzi- żyjemy... i dobrze nam z tym, choć mogło by być ładniej na dworze- ech... zawsze jednak można schować się w budce, z tym, że Tara woli garaż, czyżby lubiła samochody? Na pewno lubi nimi jechać i patrzeć w okno... och... mogłabym tak godzinami, bo Tara jest jak Tara, każda
Tara rottweilerka- kochana, ciepła i czuła na nastroje, tak słodko pociesza i łagodzi- cukiereczek i plastereczek na każdy smutek.
Do usłyszenia, gdy już do zdjęcia dopiękniejemy!"
 

Dziękujemy.
Wszystkiego dobrego !!!