Petra - nr 67/08
Gdy pewnego dnia zadzwoniła Pani Gosia i opowiedziała, że jak zawiozła swoją sunię do schroniska nie mogłam przestać o niej myśleć. Dzwoniłam do Pani Dyrektor i wciąż pytałam czy psina jest jeszcze w schronisku. Po cichu liczyłam na to, że serce Właścicieli nie wytrzyma rozłąki... i martwiłam sie aby Petrze nic się nie stało...
I oto otrzymałam takiego maila:
"Rozmawiałyśmy ok 2 tygodni temu. Sprawa dotyczyła suki Petry, którą oddaliśmy ponownie do schroniska. Przechodziła przez siatkę do sąsiadów i na ulicę. Miałam Pani wysłać jej zdjęcia z prośbą o szukanie jej nowego domu. Z zadowoleniem chcę powiedzieć, że nie ma już takiej potrzeby. Zabraliśmy ją z powrotem do domu. Stoi niestety na łańcuchu ale za to codziennie chodzi na spacery do lasu. Rozmowa z Panią i duże wyrzuty sumienia pomogły nam w podjęciu decyzji o jej zabraniu ze schroniska. "
I potem kolejnego:
"Cieszymy się, że Petra jest znów z nami. To nie było dobre wyjście z sytuacji, żeby ją oddać do schroniska. Nie mogliśmy spokojnie patrzeć na siebie w lustro. Teraz już tak. Nie wiedziałam, że stać nas będzie na tak nieludzki czyn. Teraz już wszystko będzie dobrze.
Ogromnie dziękujemy za serce dla Petry. Życzymy wszystkiego najlepszego !


