Rudzia
29 października 2009 18:27
Witam Pani Elu,
przesyłam zdjęcia Naszego Rudziaka:).
Chciałabym trochę o niej napisać:
Kiedy przyjechała ze schroniska 5 lipca br. bardzo szybko przystosowała się
do nowego miejsca, co nas bardzo cieszyło.
Weterynarz, u którego była na przeglądzie ząbków z okazji prowadzonej akcji,
nie mógł uwierzyć, że Rudzia jest sunią ze schroniska. Była zadbana, zdrowa, o
ładnej sylwetce. Przez pierwsze dni wszystkich gości witała merdaniem ogonka,
natomiast po kilku dniach "odezwała się", lecz tak głośno, że sąsiedzi z parteru
ją słyszeli ( a mieszkamy na trzecim). Każdy dzień wnosił coś nowego. Bieganie
po całym mieszkaniu i warczenie ( dla zabawy oczywiście! ), wizyta u weterynarza
z powodu lekkiego przeziębienia, a potem podróż do nowego domku na stałe.
Okazało się, że Rudzia uwielbia jeździć samochodem. Wystarczy otworzyć auto,
powiedzieć magiczne słowo "Hyc!", a maleństwo siedzi już w środku:)
Zdjęcie psa, które wysłałam, to Mars, mieszaniec również ze schroniska, jednakże
z Józefowa. Jest u nas już 5 lat. Baliśmy się, że nie zaakceptuje Rudzi,
ponieważ ostatni czas spędził z małym pieskiem, Bingiem, który nas pożegnał.
Lecz jak to pies, Rudzia była dla niego swoistą atrakcją, nową towarzyszką
zabaw. Dwa zdjęcia z ich zabaw załączyłam. Tak to zazwyczaj wygląda, ale proszę
się nie martwić, wychodzą z tego cało :) Od teraz Mars to Rudzi "mąż", ponieważ
nie odstępują się na krok, czasem zdarza się, że śpią w jednym dużym posłaniu,
choć mają osobne.
Wiemy, że Rudek lubi biegać i pobyt w domu z ogrodem był dla niej najlepszy,
dlatego przesłałam Pani dwa zdjęcia jej "posiadłości". Czuje się tam jak ryba w
wodzie.
W tym roku będą jej pierwsze Święta Bożego narodzenia. Z moją mamą, jak to
będzie, choinka, śnieg, czyli zaspy itp. Już teraz kiedy jest chłodno wystawi
nosek na schodu, stwierdzi, że jest zimno i momentalnie się zawraca.
Jest ona dla nas jak mała iskierka i kochane szczęście. Dla żartu mówimy, że
jest to sunia z ADHD, ponieważ nie potrafi usiedzieć w miejscu, chyba że jest
już bardzo zmęczona.
Pozdrawiam Karolina K.






