Witam serdecznie..... 21 lutego minęły właśnie dwa lata od momentu adopcji
Imbira - miał inne imię.... ale dostał wraz z nowym życiem też nowe imię....
Imbir - jest dla mnie "przyprawą" która nadaje wyraz mojemu życiu...
Postanowiłam napisać by uczcić jakby drugie urodziny Ukochanego psa.... Dwa
lata temu to był spanikowany piesek, który jak się okazało nie przepada za
obcymi ludzmi, za dziećmi... "nie przepada" w sensie po prostu się ich
straszni boi.... Imbir dostawał rozwolnienia w dużej grupie ludzi, było
ciężko.... Niuniek zaliczył szkolenie, wizytę u psiego psychologa... trzeba
było duuuużo cierpliwości, miłości i spokoju , godzinami do niego
mówiłam.... opłacało się.
Mam najlepszego przyjaciela, który wspaniale otworzył się na ludzi. Jest jak
małe dziecko przeurocze, kochane.... daje ogromnie dużo radości, okazuje
przywiązanie uwielbia się przytulać....
Mogłabym o nim tak wiele napisać .... jednak poprzestanę na tym, e mimo iż
początki były bardzo trudne .... i tak ciężko było dotrzeć i zdobyć zaufanie
Imbirowego to jednak WARTO BYŁO - mówię to do wszystkich, którzy się wahają,
którzy boją się podjąć takiego wyzwania jak wzięcie psa ze schroniska... są
chwile zwątpienia, ale wytrwałość cierpliwość i kupa miłości sprawia że sie
udaje :))
Załączam zdjęcia wypoczywającego Imbira.
Pozdrawiam Piekielna Katarzyna i adopcyjny właściciel Wierzchoń Michał.
