28 lutego 2009 r.

O godzinie 11.00, w sobotę, Gumisia umarła...

Pani Grażynka walczyła z jej chorobą jak mogła, a Gumisia/Babunia była bardzo dzielna...

Żegnaj Gumisiu, pocieszamy sie, że może jest Ci lepiej za Tęczowym Mostem.

*****************************************************

15 października 2008 r.

Panie Elu,
Przesyłam serdeczne pozdrowienia od Gumisi, a właściwie Babuni, bo na  to imię reaguje (tak Panie Wolontariuszki ją nazywały, i tak  zostało). Dziewczyna zaaklimatyzowała się w błyskawicznym tempie i  zakochała się też od razu...... w olbrzymim kaukazie, za którym mimo  chorych łapek kica szybko po działce. Niestety lekarz, u którego  byłyśmy stwierdził zaawansowany nowotwór sutków, co przy stanie jej  serduszka wyklucza operację (także sterylizację) i zastrzyki  antykoncepcyjne. Jakoś sobie z tym jednak poradzimy. Jedno jest pewne  - będzie żyła tak długo, jak tylko będą działały leki przeciwbólowe i  będę widziała, że nie cierpi. Sunia jest bardzo kochana i nie było z  nią żadnych kłopotów adaptacyjnych. Wręcz przeciwnie - nauczyła się 
już sypiać na kanapie i fotelu, który do tego stopnia przypadł Jej do  gustu, że mimo chorych łapek sama potrafi się na niego wdrapać. To co  może być tylko kłopotliwe, to Jej nieustanna adoracja - chodzi za mną  krok w krok i z uwagi na Jej rozmiary trzeba patrzeć pod nogi, aby  nie zrobić Jej krzywdy. Potrafi zwinąć się w kłębuszek pod stołem, by  tylko czuć człowieka. Jest absolutnie kochanym psem i wydaje mi się,  że jesteśmy ze sobą latami, a nie raptem trzeci tydzień. Na początku  bałam się Jej relacji z moją trójką, ale zakładałam, że Jej rozmiar   nie stanowi dla nich żadnego zagrożenia i zachęty do walki o  ustalenie hierarchii. I tak też się stało. Dlatego zachęcam  wszystkich do brania psich sierot ze schronisk - w sumie z mojej  czwórki trzy są właśnie tak zaadoptowane (oprócz Babuni mam dwa duże  kaukazy, które są po prostu cudowne). Bo naprawdę warto.
Trzeba tylko  dać im szansę i czas. Wystarczy mieć cierpliwość.
Pozdrawiam
Grażyna

PS. Już pierwszego dnia Babcia zaanektowała legowisko suni owczarka w 
domu (co widać na zdjęciu poniżej) i nie było wyjścia - duża suka 
musiała ustąpić maleństwu. Teraz ma ono własne legowisko, ale i tak 
najchętniej sypia.... w łóżku.

  

   

*****************************************************

27 września 2008 r.Na Paluchu

   Kolejna cudowna adopcja z tego dnia. Adopcja 14-toletniej Gumisi.

Pani Grażyna zabrała ją do swojego domu chociaż ma już 3 psy. Jej ogromne, czułe serce starczy dla całej psiej gromadki. Gumisia nie odstępuje Jej na krok. Pokochała ją natychmiast.

Pokazuje jak nieprawdziwa, niesprawiedliwa  i okrutna jest teoria, że starszy pies się nie przyzwyczai i nie nauczy...

Dziękujemy kochana Pani Grażynko !!!